Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Blog > Komentarze do wpisu

David Beckham, czyli sportowiec

Gdy na cztery minuty przed końcem meczu z San Jose Earthquakes David Beckham opuszczał boisko cały stadion bił brawo. Los Angeles Galaxy wygrało 2:0, zapewniło sobie zwycięstwo w Konferencji Zachodniej, po trzech latach znów zagra w play-offach.

Gdy kilka miesięcy temu Beckham wrócił do Los Angeles po wypożyczeniu do Milanu ci sami kibice przywitali go buczeniem i wyzywali od oszustów. Anglik nawet na jednego nakrzyczał, a potem zabrał do roboty. Zacisnął zęby, by udowodnić, że grę w USA traktuje poważnie, że nie wrócił do Los Angeles, by pokazać nową fryzurę i brodę. Jak zwykle zostawia na boisku płuca, rezygnuje z własnych ambicji, by pomóc drużynie.

O jego wyjątkowym charakterze, kłócącym się z wizerunkiem upudrowanego lalusia pisał już Rafał (tu i tu).

Beckham przekonał Fabio Capello w Realu, Steve’a McClarena w reprezentacji, dziś staje na głowie, by jeszcze raz zadowolić wymagającego Włocha i wedrzeć się do kadry na mundial.

Capello zdaje się z nim bawić, testować wytrzymałość. Przed październikowym meczem z Ukrainą uznał, że piłkarz jest zbyt zmęczony i odesłał na trybuny. Pierwszy raz od lat dla zdrowego Beckhama zabrakło miejsca nawet na rezerwie. Kilka dni później trener wypuścił go na ostatnie pół godziny spotkania z Białorusią. 34-letni pomocnik zaliczył asystę, wybrano go na najlepszego gracza meczu. Selekcjoner porównał wyróżnienie do pokojowej nagrody Nobla przyznanej Barackowi Obamie.

Becks siedzi cicho, na życzenie szkoleniowca po zakończeniu sezonu MLS jedzie do Włoch, by na stadionie często przez Capello odwiedzanym zapracować na wyjazd do RPA. Prawdopodobnie zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z człowiekiem nieomylnym, który nie raz swoją nieomylność udowodnił.

Gdy Capello pracował w Romie na pół godziny przed końcem meczu z Juventusem w Turynie, przy stanie 0:2, ściągnął z boiska Francesco Tottiego. Gdy kapitana Romy zmieniał Hidetoshi Nakata kibice Romy wyli, a asystent i kompan Capello Italo Galbiati wtulał się w ławkę rezerwowych mrucząc:„Jeśli Nakata zagra słabo, nie wrócimy do Rzymu żywi”. Japończyk na 11 minut przed końcem strzelił gola, w ostatniej minucie po jego uderzeniu piłkę odbił Edwin van der Sar, a do remisu doprowadził Vincenzo Montella. Kilka tygodni później Roma świętowała mistrzostwo. Juventus wyprzedziła o dwa punkty.

W RPA Capello mierzy w półfinał. Nie zawaha się zostawić w domu Michaela Owena, nie zabierze Beckhama, by pobił rekord występów w reprezentacji Petera Shiltona (brakuje mu 11 meczów). Zapakuje go do samolotu, tylko jeśli stwierdzi, że przyda mu się w RPA. Jeśli nie zapakuje, to dlatego, że się nie nadawał.

Wizja znalezienia się w kadrze trenera, który nie popełnia błędów dodatkowo Beckhama napędza. Jeśli mu się uda, znów udowodni, że jest wielkim sportowcem. A potem zabierze się za walkę o miejsce w pierwszej jedenastce. Nie zadowoli się nigdy. Chyba, że przy jego udziale Anglicy wygrają turniej RPA.

Czy Anglicy zdobędą mistrzostwo świata w RPA? Postaw w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

poniedziałek, 26 października 2009, michal.szadkowski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/10/26 23:45:33
Ostatnie zdanie niezwykle wchodzi w moje przemyślenia. Osobiście od czasu klęski Anglików w eliminacjach Euro 2008 mam przeczucie, że Anglole zostaną w pewien sposób nagrodzeni i po 44 latach odzyskają Mistrzostwo Świata. Póki co, moje przypuszczenia mają szansę się sprawdzić, bowiem w chwili obecnej gracze Capello grają fantastycznie. Wygrają Mundial. Stawiam sok Kubuś. Zakłada się ktoś? Może Ty Michał?
-
2009/10/26 23:50:12
Gdyby nie karne i bramkarze też bym się zakładał. Ale przy braku szczęsccia mogą tradycyjnie skończyć w ćwierćfinale.
-
2009/10/27 09:16:53
Witam, informuję, że mój blog o londyńskim klubie piłkarskim AFC Wimbledon został przeniesiony tutaj: zoltoniebiescy.blox.pl/html Najnowszy wpis - przedstawienie składu.
-
2009/10/27 11:37:35
Do mundialu jeszcze sporo czasu a Pan Michał już zaczyna marzyć o mistrzostwie świata dla Anglii. To jednak nie takie proste. Wystarczy chwila nieuwagi jeden głupi błąd i koniec marzeń, koniec następnego pokolenia. Za cztery lata to już będą inni zawodnicy inny trener, inni przeciwnicy inne warunki. To nie liga czy liga mistrzów, gdzie za rok można kogoś dokupić i szybko się zrehabilitować. Tu trzeba czkać aż cztery lata. Dlatego mistrzostwo jest tak cenne. Najcenniejsze.
-
2009/10/27 12:13:28
Taki sam jak Beckham jest C.Ronaldo-dla typowego laika :laluś,żeluś i playboy-ale w rzeczywistości chłopak który regularnie haruje na treningah,jest tytanem pracy(jak mówił Ferguson przez te lata w United nie opuścił ani jednego treningu,a Albiol stwierdził niedawno,że portugalczyk zawsze zostaje najdłużej po treningach i ćwiczy indywidualnie)-bo oni wiedzą co należy czynić aby być na szczycie jak najdłużej i grać na sportowo wysokim poziomie(przykład chwilowo zachwycającego Ronaldinho jest najlepszym dowodem ze bez wyrzeczeń i pracy nic sie nie uda choćby sam talent był gigantyczny).Dodam jeszcze ze portugalczyk zachwyca mnie wielką odpornością psychiczną.
Co do Anglii to nie byłbym aż takim optymistą jak uzytkownik jmormul(i bynajmniej nie o same karne oraz bramkarzy sie tutaj rozchodzi(zresztą to jest część całości-nie sa lepsi od rywali skoro do karnych dochodzi tak czesto-a gdy juz je wykonują pokazuja słabość psychiczną i spalają się)-Anglia ciagle nie ma jednolitej drużyny-indywidualnie dobrzy obrońcy nie potrafią stworzyć kolektywu i będą popełniali nieodpowiednie do takiego poziomu błędy tak jak i wcześniej to czynili na imprezach mistrzowskich .Do tego będzie kilku równie mocnych rywali o większym doświadczeniu w wygrywaniu,lepiej znoszących presje oraz kilkanaście innych groźnych druzyn które będą pokazywać się ze świetnej strony i walczyć o miano czarnego konia-do tego...Europa wygrywa u siebie a reszta świata poza Europą-z jednym wyjatkiem wspaniałej Brazylii 1958 która tytuł zdobyła w Szwecji-no,ale kto jak nie Brazylia mógł takiego wyjątku dokonać?;)-zobaczymy jak to będzie-ważne aby było dużo bramek dramaturgii i pieknych spotkań wtedy niezależnie od zdobywcy tytułu będzie wspaniale.
-
2009/10/27 21:06:56
Może dlatego ,że MŚ rozgrywa się raz na 4 lata, ten tytuł ma taką wartość i niepowtarzalny smak.
Ja tam żałuję , że Beckham opuścił Europę, a szczególnie, że wyniósł się z Premiership (chyba z powodu jego zmanierowanej małżonki-snobki) . Z nim ta liga dużo zyskiwała, a do hiszpańskiej chyba nie bardzo pasował. Mam nadzieję , że uda mu się przekonać swoją grą Capello i pojedzie na mundial. Po pierwsze - to impreza dla gwiazd, a po drugie - popatrzyłoby się jeszcze na te cudowne, starannie bite przez Becksa rzuty wolne (niech się schowa ze swoim waleniem w mur Cristiano Ronaldo).