|
Blog > Komentarze do wpisu
Realu mecze zerowe
Ch.. ci w dupę - miał powiedzieć Guti do trenera Manuela Pellegriniego w przerwie meczu z Alcorcon. Jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy Realu nie wytrzymał, bo jego zespół przegrywał 0:3 i zaliczał kolejną spektakularną porażkę. Kolejną, bo w ostatnich latach żadna drużyna europejskiej czołówki nie przegrywała równie często i głośno jak Real. Trudno znaleźć zespół z porównywalnymi do Realu ambicjami, który zaliczył w ostatnich latach serię pięciu porażek z rzędu lidze, odpadał w Lidze Mistrzów po porażce w dwumeczu 0:5, a krajowego pucharu nie zdobył od 16 lat. Rzecz jednak nie tylko w statystykach, ale stylu. W poprzednim sezonie Barcelona wygrywała pięknie i efektownie, zachwycając nawet techniką wyrzucania autów i podaniami bramkarza do obrońców. Wygrywała stuprocentowo, jej zwycięstwa nie mogły być lepsze, a radość z podziwiania popisów czarodziei z Camp Nou większa. Z równym niedowierzaniem ogląda się przegrywający Real. Zawsze napakowany gwiazdami, zapowiadający sukcesy w lidze i europejskich pucharach, potrafi zagrać mecz bez jednego udanego kopnięcia i akcji. Po których wydaje się, że graczom Realu odebrano umiejętności. Zupełnie jakby Jelena Isinbajewa odpadła z Igrzysk Olimpijskich po trzech nieudanych próbach na wysokości 4,20, Ole Einar Bjoerndalen zaliczył na mistrzostwach świata ostatni czas i ani razu nie trafił na strzelnicy, a Serena Williams w pierwszej rundzie Wimbledonu przez cały mecz serwowała w siatkę, a po podaniach rywalki wywalała piłkę na aut. Real meczów zerowych zalicza kilka w sezonie. Łomot jaki dostają piłkarze słuchać wiele dni. W tym sezonie żadne zwycięstwo nowej galaktycznej drużyny nie rozniosło się po Europie, jak wtorkowa porażka z trzecioligowcem z Alcorcon. Nie takiego rozgłosu chciał Florentino Perez. Prezes Realu szuka winnych porażki, pierwszy do odstrzału wydaje się trener Pellegrini, który dostał dwa mecze, by uratować posadę. Na następcę szykowany jest Luis Aragones. Gdyby mistrz Europy z 2008 r. został zainstalowany w Realu okazałoby się, że między pierwszą, a drugą kadencją Perez nauczył się niewiele. Wciąż lubi wydawać pieniądze na piłkarzy, ale choć zatrudniał już sześciu szkoleniowców nigdy nie sprowadził fachowca klasy światowej, z wielkimi sukcesami w europejskich pucharach. Z każdą zmianą namówić na pracę takiego trenera będzie trudniej. Latem Perezowi odmówił już Arsene Wenger. Takich problemów, przy tworzeniu projektu Galacticos II pewnie się nie spodziewał.
czwartek, 29 października 2009, michal.szadkowski
TrackBack
Komentarze
2009/10/30 00:11:38
Wg mnie Real miał juz swietnego trenera. Fabio Capello stworzyl druzyne niesamowicie efektywna. Z tamtego grupy ludzi wycisnal ile mogl i jak mogl. Jestem pewien ze gdyby dostal wiecej czasu to Real stalby w innym miejscu niz jest.
2009/10/30 01:05:19
Te problemy Realu z brakiem wyników i stylu gry to dowód na to jak wiele zależy od trenera.
2009/10/30 09:21:06
Ja tam sie ciesze, ze w Realu nie tylko liczą sie wyniki ale i styl gry... oze kiedys trafia na swego Pepa czy Ryjka ;) Oby nie w tym sezonie, bo licze na powtóke z rozrywki...
2009/10/31 00:14:43
Panie Szadkowski oraz wszystkich czytelników zapraszam ponownie na mojego bloga. Zapowiedź kolejnego meczu AFCWimbledon już na blogu! Zapraszam zoltoniebiescy.blox.pl/html
2009/11/01 00:46:25
@buli_krzychu
Dochodzi kwestia tego, że za czasów Capello Real grał efektywnie, a nie efektownie. Paradoks polega na tym, że włodarze chcieli oglądać Real i efektowny, i efektywny. Słusznie twierdzisz, że gdyby miał więcej czasu... Problem w tym, że Oni chcieli natychmiastowych efektów i zaczęły się przetasowania, które trwają do dziś. Szkoda tylko tej drużyny, jej historii i piłkarzy hurtowo marnowanych. 2009/11/02 22:23:09
Panie Michale,
Z całym szacunkiem, ale odkąd zajął się Pan ligą hiszpańską w oczy rzuca się pewna nieznajomość materii, czy też bardziej niekompatybilność materii z tą brytyjską. Po pierwsze i najważniejsze - podaje Pan jako sprawdzone informacje newsy z tak poczytnych tytułów jak Marca, As czy (o zgrozo w przypadku akurat Realu) El Mundo Deportivo. Tłumaczone co prawda bez odpowiednich zastrzeżeń np. na goal.com, ale z grubsza rzecz biorąc są to dane do analizy tak użyteczne jak artykuły w Fakcie. Nie przystoi wręcz dziennikarzowi zajmującemu się futbolem nie dostrzegać rzeczy, które zauważył nawet sam Perez. Bo proces budowania drużyny po dokooptowaniu 7! nowych zawodników, zmianie trenera i taktyki NIE MOŻE trwać dwa miesiące. To raczej krańcowo emocjonalnie zaangażowani kibice i postronni obserwatorzy mają prawo oczekiwać super-gry ad hoc (a tyle we wspomnianym procesie znaczą dwa miesiące). Pellegrini wygrał w weekend z Getafe, z którym Real po częstokroć miał ciężkie przeprawy, w dziesiątkę. Druga połowa meczu, już w okrojonym składzie, była w wykonaniu Królewskich świetna. W Hiszpanii, ze szczególnym uwzględnieniem Madrytu, po porażce jest tragedia, po zwycięstwie feta. Ten wpis miał by sens w sobotę przed 18, dzisiaj nieszczególnie. Nie poleci z posady Pellegrini nawet jeśli z San Siro nie wywiezie 3 pkt. Argument z 16. sezonami bez Copa del Rey jest w zasadzie kontrargumentem względem stawianych tez. Nie zdołał Capello, wielu innych, ciężko oczekiwać tego po Chilijczyku, który dopiero rozpoczął pracę. Wstyd był, bez wątpienia. Całkiem jasne jest jednak, że ta drużyna będzie miała jeszcze przez czas jakiś dołki. To, że Pellegrini musiał liczyć się ze zdaniem zarządu w przypadku bilansowania finansów po takich transferach samego trenera nie dziwiło. Pana dziwi? Dostał CR, Kakę, Benzemę, Alonso... wszystkiego mieć nie można. Co by nie rozwlekać - brzmią trochę jak głos kibica z dalekieiej krainy Pańskie przekonania o zmianach na ławce trenerskiej. Robię wielkie PFFF na wszelkie doniesienia o domniemanych kandydatach na tę posadkę. No właśnie jakbym Fakt czytał. Pan leci po tej linii, trochę bez orientacji. |
|
Zwalniając Pellegriniego popełni te same błędy, co jego poprzednicy, którzy albo trenerów dobierali złych, albo za szybko zwalniali obiecujących.
Od początku powątpiewałem, nawet jak sympatyk Realu, że G2.0 przyniesie spodziewany rezultat. Takie rewolucyjne zmiany mogą przynieść sukces Manchesterowi City, bo walczy o pierwszą szóstkę, ale nie Realowi, który walczy o wszystko. Królewscy mogą "wszystko" przegrać i coś czuję, że tak będzie, bo kryzys będzie gonił kryzys, a przy tej presji o strzały we własne nogi nie trudno.