|
Blog > Komentarze do wpisu
Benfica budzi się piękniePod koniec XX w Benfica Lizbona przynosiła prawie 2 mln euro strat miesięcznie. Klub nie płacił pracownikom i błagał banki o kredyty, by uniknąć bankructwa. Straty przynosiła nie tylko drużyna piłkarska, ale także sekcja pływacka, kolarska, koszykarska, siatkarska, wędkarska i inne. Za reorganizację zabrał się prezes Joao Vale de Azevedo (w maju został skazany na 11 lat więzienia za fałszowanie dokumentów i malwersacje przy transferze rosyjskiego bramkarza Siergieja Owczinnikowa). Portugalczyk podzielił klub na spółki córki. Każda ma swój budżet, zarząd i sponsorów. Robotę Azevedo kontynuował Manuel Vilarinho, który wybudował nowe Estadio da Luz i centrum treningowe. W 2003 r. zrezygnował i poparł dyrektora sportowego Luísa Filipe Vieirę. Vieira wiedział, że nie zbuduje potężnego klubu korzystając z wzorów angielskich. W Premier League praw telewizyjnych stanowią nawet 42 procent wpływów. Benfica mogła liczyć na 10 procent. Dlatego wymyślił akcję „Kit Sócio” zachęcającą do zapisywania się do klubu kibica. Gdy zaczynał, składki płaciło 95 tys. fanów. We wrześniu było już ich 200 tys. Tylu kibiców nie dorobił się żaden klub na świecie. W Realu składki opłaca 92 tys. fanów. Vieira uruchomił klubową telewizję, w całej Portugalii zaczął otwierać sklepiki „Loja do Benfica”. Według działaczy z Lizbony, tylko 3-4 kluby w Europie zarabiają na sprzedaży pamiątek więcej od Benfiki. Dyrektorem sportowym Vieira mianował uwielbianego przez kibiców Rui Costę. Legenda klubu zajęła się transferami i skautingiem i szkółką. W Benfice kopania piłki uczy się dziś Gruzin, Rosjanin i Gwinejczyk. Vieirze nie udało się tylko stworzyć wielkiej drużyny. Przez pięć lat siedem razy zmieniał trenerów. Wypróbował myśl holenderską (Ronald Koeman), hiszpańską (Jose Antonio Camacho i Quique Sánchez Flores) i włoską (Giovanni Trapattoni). Nie zawiodła tylko ostatnia, w 2005 r. Benfica po jedenastu latach odzyskała mistrzostwo. Ale Trapattoni zrezygnował i na kolejne czeka do dziś. W poprzednim sezonie zespół prowadził Flores. Zwolniono go, bo zajął dopiero trzecie miejsce w lidze. Jego następcą został Jorge Jesus – faworyt Costy. Trener z dwudziestoletnim stażem, ale z sukcesami ograniczającymi się do wygrania Pucharu Intertoto ze Sportingiem Braga i awansem do finału Pucharu Portugalii z Belenenses. Jesus dostał drużynę składającą się z piłkarzy niechcianych (od pogonionych z Realu Javiera Savioli i Javiego Garcii, po Pablo Aimara wyciągniętego z drugoligowej Saragossy) i żółtodziobów (Ramires, di Maria, Keirrison). Dziś w Lizbonie szkoleniowca uwielbiają. Po dziesięciu kolejkach Benfica zajmuje drugie miejsce w lidze i ma tyle samo punktów co prowadząca Braga, prowadzi w grupie Ligi Europejskiej. Evertonowi w dwóch meczach strzeliła siedem goli, nie straciła żadnego, w lidze zdobywa średnio trzy bramki na mecz. Vieira szaleje ze szczęścia, zyski klubowych sklepików wzrosły o 30 procent. A to nie koniec zysków, bo na gwiazdy Benfiki rzuciły się najbogatsze kluby Europy. Manchester City chce zapłacić za Di Marię ponad 30 mln euro, Garcię, wybranego niedawno najlepszym transferem ligi portugalskiej, obserwuje Chelsea. Do pełni szczęścia brakuje Benfice już tylko Ligi Mistrzów. W fazie pucharowej tych rozgrywek nie grała cztery lata. Tylko te rozgrywki mogą spełnić marzenie Rui Costy, który zaczynając pracę obiecywał obudzenie europejskiego giganta.
piątek, 13 listopada 2009, michal.szadkowski
TrackBack
Komentarze
wladyslaw_george
2009/11/13 00:17:34
Dzieki, wiecej takich fajnych wpisow!! To o wiele ciekawsze niz transferowe brednie ;)
2009/11/13 00:20:30
Byłoby fajnie gdyby Benfica zaczęła świecić dawnym blaskiem, bo ta wieloletnia hegemonia FC Porto obmierzła już chyba wszystkim (oczywiście poza kibicami z Dragao).
2009/11/13 02:09:20
Kiedy czytam o organizacji struktur sportowych w innych krajach, zastanawia mnie jedno: wszędzie jest na to jakiś pomysł, raz lepszy raz gorszy.
I tylko Polska wydaje mi się być krajem gdzie na futbolu NIKT nie chce/nie umie/nie może zarabiać pieniędzy. Przedziwne. 2009/11/13 09:34:08
Tak, Benfica ma calkiem mlody i bardzo dobry zespol. Poza wymienionym Di Maria furore robi prawy pomocnik Ramires, ktory wystepiami w Benfice zasluzyl sobie na powolanie do reprezentacji Brazylii oraz srodkowy brazylijski obronca David Luiz (21 L.) Z ciekawoscia sledze poczynania tej druzyny
2009/11/13 10:07:02
kilka dni temu rozmawiałem z koleżanką, która mieszka w lizbonie ze swoim facetem portugalczykiem oczywiście. nasza rozmowa zeszła m.in. własnie na benficę - powiedziała, że wszyscy kibicują własnie benfice. pytam dlaczego nie sportingowi na przykład. Jej facet odpowiedział, mi pytaniem : czy widziałeś stadion sportingu.... ponoć jakaś kompletna porażka, że wstyd na nie niego iść. Za to Benfica...... poza tym wypalił, że ojciec w nim zakorzenił, że jest tylko jeden klub: Benfica.
Tak się własnie buduje lojalnych kibiców a co za tym idzie biznes na klubie piłkarskim: poprządny stadion i wychowanie kibicow od dziecka. Wtedy nawet sukcesy nie muszą być każdego roku. 2009/11/13 10:28:26
Dobry teskt, Benfica może wygrać pierwszą Ligę Europejską. Zapraszam na
magiafutbol.blox.pl/html |
|