Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Blog > Komentarze do wpisu

Beznadzieja

Wiele bym dał za możliwość obejrzenia Wydziału Szkolenia PZPN przy pracy. Chciałbym usłyszeć o czym tęgie trenerskie głowy dyskutują, co zabiera im tak dużo czasu, że choć od wielu lat słyszą co powinno się zmienić w szkoleniu młodzieży w Polsce, wciąż tkwimy w systemie z lat 70. Dlaczego nie widzą zagrożenia, o którym mówi w dzisiejszej „Gazecie” działacz ekstraklasy, prognozujący hit Legia – Lech bez udziału Polaków. Dlaczego nie trafiają do nich słowa Zbigniewa Bońka, wieszczącego porażkę polskiego zespołu z San Marino.

Przepowiednia najlepszego polskiego piłkarza prawdopodobnie się nie spełni. Kluby będą coraz bogatsze i zapewnią sobie najlepszych pracowników, pozwalających nie tylko przejść pierwszą rundę eliminacji Ligi Europejskiej, ale poszaleć w fazie grupowej.

Ale do niepolskiego hitu wciąż się zbliżamy.

W polskiej lidze kilka zespołów inwestuje w szkolenie. Chwalone są Legia, Lecha, Jagiellonia i Zagłębie Lubin. Załóżmy, że we wszystkich tych klubach kopać piłkę uczy się na poziomie Ajaksu, Barcelony, Partizana i Arsenalu. Co z tego, skoro piłkarzy niszczy zdychający system. Urodzeni w 1995 r. trampkarze Legii w 10. kolejkach stracili jednego gola, strzelili 63. Nie znają smaku meczu z Wisłą, Lechem czy Widzewem.

Należą do najlepszych w Polsce, więc trafią do juniorskich reprezentacji, gdzie spotkają się z zaprawionymi w bojach z Creveną Zvezdą piłkarzami Partizana. Przegrają. Nie dają już nawet rady graczom Interu Baku i Simurqa Zaqatala.

Nie pojadą na wielkie turnieje, jak mówi odpowiedzialny za szkolenie Anglików Trevor Brooking, kluczowe dla ich rozwoju. – Młodzi piłkarze muszą poznać smak ME czy mundialu. Po pierwsze, żeby wiedzieli jaka ich czeka nagroda za ciężką pracę, po drugie, by oswajać się z atmosferą.

Polaków ta lekcja ominie. W pierwszym zetknięciu z poważną piłką przekonają się, że na gola trzeba zapracować. Jeśli komuś uda się zagrać w europejskich pucharach zobaczy, że przeciwnik może szybko biegać. Ten, który trafi do reprezentacji pozna znaczenie słowa „presja”.

Coraz bogatsze i ambitne kluby będą wolały zapłacić za pracowników lepiej wykształconych. Z zagranicy. A gdy nadejdzie dzień, w którym jedynym Polakiem na boisku w meczu Lech – Legia będzie sędzia główny Wydział Szkolenia wprowadzi limit obcokrajowców.

W sobotę debiut Franciszka Smudy. Polska - Rumunia. Postaw w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

poniedziałek, 09 listopada 2009, michal.szadkowski

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/09 22:53:12
Realizm. Magiczny ale niestety realizm.
-
2009/11/10 00:50:06
Tytuł tego wpisu niech będzie komentarzem do wywiadu z A. Piechniczkiem zamieszczonym w GW i na blogu R. Steca. W tym wywiadzie znajduje się też odpowiedź na to, dlaczego ta beznadzieja będzie trwać. Skoro wg. Piechniczka największe sukcesy związku w ciągu ostatniego roku, to utworzenie jakiejś dziwacznej Komisji Wysokiego Wyczynu (?), oraz to, że "udało się do każdej reprezentacji przydzielić na mecz kogoś z wąskiego grona trenerów, którzy jeżdżą i obserwują, tzn. Łazarka, Strejlaua czy Władka Stachurskiego...", to raczej nie ma się co łudzić, że nastąpi jakakolwiek poprawa. Rzeczywiście niebywały sukces, udało się przydzielić trenerów-obserwatorów ! I to w dodatku tych samych, którzy od 2 dekad, od końca PRL-u nie potrafią stworzyć choćby namiastki systemu szkolenia, a pomoc fachowców z zachodu w tej materii, z góry odrzucają, traktując ją jak poniżanie się.
Jako się rzekło - beznadzieja...
-
2009/11/10 10:38:21
Niestety prawda. Najgorsze jest to, że nic się nie zmienia i nie zmieni. Pomijając to, że kbicom spodobał się Smuda i taką reformę zaakceptowali jako ostateczną, największą porażką jest postawa władz Polski. Oczywiście Canal+ z błotem nie będę mieszał, bo oni sami się ośmieszają. Reszta winnych niech będzie owiana milczeniem. Co ciekawe, jak Pan pisze, kluby się bogacą. Działacz PZPN powiedziałby (zresztą chyba A.P. vel Kominek w Wiśle nawet gdzieś to powiedział), że kluby są coraz bogatsze, więc podnosi się poziom zaplecza sportowego, a zatem młodzież trenuje w lepszych warunkach, na nią idzie więcej pieniędzy, konkludując mamy coraz lepsze szkolenie. Niestety największym przekleństwem jest to, że PZPN zrzuca całą odpowiedzialność na innych. To kluby szkolą, to Globisz może coś zrobić, a nie tylko narzekać, to państwo jest winne niesportowemu podejściu do życia młodych obywateli, to kibice są winni złej gry reprezentacji itp. itd. Z wywiadu z A.P. wynika, że PZPN jest od niczego. Jak dla mnie jest do niczego.

PS: Większa kasa, ludzie z zagranicy. Polonia Warszawa vs. Jose Maria Bakero :) Róbmy zakłady ile czasu wytrzyma w naszej lidze i co powie w pierwszym pomeczowym wywiadzie, gdy zorientuje się z czym ma do czynienia :)
-
2009/11/10 13:05:40
Ten sposób myślenia Antoniego P. jest znany nie od dzisiaj. Wystarczy przypomnieć sobie jego drugie podejście do prowadzenia kadry (bardzo starannie , przez niego pomijane we wspomnieniach, w przeciwieństwie do pierwszego) w połowie lat 90-ych. M. in. przegrane mecze z Anglią , wymęczone 2-1 w Katowicach - bodajże z Mołdawią, a w końcu rejterada ze stanowiska przed końcem eliminacji. Doskonale pamiętam wywiady, jakich wtedy, wzburzony udzielał. Winni porażek i słabej gry byli wszyscy - nieprzychylni mu dziennikarze, działacze i kibice. Wszyscy , tylko nie on. Teraz też winni zapaści polskiej piłki okazali się kibice, dziennikarze i Beenhakker. Działaczy już z grona winowajców wyłączył , bo teraz sam jest jednym z nich. Ten człowiek zwyczajnie odsuwa od siebie odpowiedzialność i dopóty tacy jak on będą kierować polskim futbolem nie ma żadnych szans na progresję.
-
2009/11/10 15:58:15
Tylko że to co sobie myśli AP nie ma, a raczej nie powinno mieć większego przełożenia na to, co się dzieje w polskich klubach. On powinien wymagać, ale przynajmniej kilku polskich prezesów, tych którzy nie mają kasy na wielkie transfery, powinni sobie uświadomić, że sposobem na zarobek i wynik (a może wynik i zarobek) jest wyszkolenie sobie młodych piłkarzy. Co prawda dłużej to trwa, ale znacznie, znacznie mniej kosztuje, a co więcej - pozwala zatrzymać takiego młodego piłkarza w klubie, w którym się go wychowuje, a nie traktuje jako niedzielnego kopacza.

Z autorem nie mogę się zgodzić co do sędziego głównego - w końcu już mieliśmy wizytacje z Japonii i Słowacji - cały świat stoi przed nami otworem.

Jak na razie jest beznadziejnie, ale nie bójmy się, wciąż może być gorzej;)
-
2009/11/10 20:38:43
To prawda, kluby same, także powinny odpowiednio zadbać o wychowanie zdolnych piłkarzy, ale są biedne i krótkowzrocznie zarządzane, ich prezesów interesuje bardziej doraźny wynik w tym, lub następnym sezonie. Dlatego wolą zatrudniać co jakiś czas za dużą kasę tabuny miernych kopaczy niż postarać się o kilku porządnych fachowców od trenowania młodzieży. Wystarcza im utrzymywanie się co sezon w lidze, albo walka o miejsce w pucharach, w których i tak potem odpadają zanim cała zabawa na dobre się rozkręci.
Natomiast to , co myśli i co robi , lub czego nie robi AP ma kolosalne znaczenie dla polskiego futbolu w ogóle, bo jako wiceprezes i szef wyszkolenia, powinien czuwać nad stworzeniem i wprowadzeniem centralnego planu szkolenia w całym kraju, za to pobiera niemałe pieniądze. Niestety on , jak i pozostali działacze mają to głęboko gdzieś, nie chce im się nawet sięgać po dobre wzorce z innych państw. Biorą przykład z naszych polityków, dla których efektem docelowym jest samo posadzenie dupska na wysoki stołek. A potem niech się dzieje co chce.
-
2009/11/10 21:00:03
Relacja z meczu Millwall - AFC Wimbledon już na blogu! Zapraszam! zoltoniebiescy.blox.pl/html
-
2009/11/11 21:45:41
Te "przegrane mecze z Anglią" to był najlepszy mecz reprezentacji o punkty w Anglii w jej historii. Rejterady też żadnej nie było - gdy straciliśmy szanse (przypomnę, że graliśmy wtedy z Anglią i Włochami) trener podał się do dymisji i pozwolił budować następcy drużynę na następne eliminacje. Atmosfera wokół kadry była rzeczywiście fatalna - dziennikarze lansowali osobnika obecnie znanego jako Janusz W., paru piłkarzy obraziło się na trenera, zawodnicy Widzewa nie przyjechali na zgrupowanie, bo woleli jakąś imprezę klubową.

Nie ma co bronić Piechniczka za tamtą kadencję, niepotrzebnie się jej podjął, ale racje w tych wywiadach miał.
-
2009/11/12 20:34:34
Jeśli nawet miał wtedy rację , to wyłącznie jeśli chodzi o atmosferę. Nikt za niego drużyny nie przygotowywał, bo AP na pewno nie dałby się nikomu wtrącać. Tym bardziej dziwi więc jego zachowanie, kiedy trenerem był Beenhakker. Jaką sam Piechniczek stwarzał wtedy atmosferę wokół kadry i komfort pracy Holendrowi ? Czemu miało służyć to kopanie dołków pod LB i to ciągłe pyskowanie ileż to on zarabia ? I jak to wygląda teraz, kiedy po "pozbyciu" się LB członkowie zarządu PZPN, z Piechniczkiem w jednej z głównych ról , przydzielają sobie nie wiadomo za co astronomiczne premie ? Wychodzi na to, że Beenhakkerowi, jako selekcjonerowi, nie mogli darować każdej złotówki (i to jeszcze zdaje się od prywatnego sponsora), a dla siebie (mimo, że diabli wiedzą czym się właściwie zajmują) im nie szkoda. To zwyczajna zachłanność i moralność Kalego.

P.S. Co do tego meczu z Anglią na Wembley, to zgadzam się był najlepszy, jeśli chodzi o grę. Cóż jednak z tego, skoro tradycyjnie przegrany.
-
2009/11/12 21:02:52
IMO Beenhakker bardzo długo miał bardzo dobry komfort pracy. Zmieniło się to dopiero po Euro, gdy de facto odmówił wzięcia odpowiedzialności za porażkę (a zbiegło się to z odejściem Listkiewicza).
-
2009/11/12 21:23:20
Zgoda, zbiegło się z odejściem Listkiewicza i dojściem do władzy Laty i właśnie Piechniczka, którzy mieli już wcześniej jasno określony i powszechnie znany stosunek do Beenhakkera (zresztą do tej pory ich stosunek do "obcej" myśli szkoleniowej raczej się nie zmienił). Rzecz jasna sam LB również nie stanął na wysokości zadania, bo jak tylko dowiedział się, kto będzie jego nowym szefem/szefami, pozbył się złudzeń i przestał choćby udawać zaangażowanie w swoją pracę w Polsce. A co do uciekania od odpowiedzialności, to obcując z działaczami PZPN przeszedł świetne szkolenie w tym zakresie.