|
Blog > Komentarze do wpisu
Liga potrzebuje BeenhakkerówGdy zimą Maciej Skorża chciał sprowadzić Siergieja Kriwca, usłyszał od prezesa Wisły, że o transferze musi zdecydować rada nadzorcza. Zbierała się tak długo, że Białorusin zdążył już znaleźć mieszkanie w Poznaniu. Niedługo później trener poprosił zatrudnionych latem skautów – Edwarda Klejndinsta i Josefa Csaplarai – by przedstawili mu listę napastników, którzy nadają się do Wisły. Wśród wyszukanych znalazł Dawida Nowaka i Carlo Costly’ego z GKS Bełchatów. Trener Legii Jan Urban ze współpracy z dyrektorem sportowym Mirosławem Trzeciakiem i skautem Markiem Jóźwiakiem zrezygnował jakiś czas temu. Podsuwanych mu piłkarzy odrzucał, bał się wziąć odpowiedzialność za transfery. Jednocześnie narzekał na zestaw piłkarzy, który sam stworzył. To jego wina, że w Legii brakuje dziś nie tylko umiejętności, ale także charakteru. Ludzie regularnie obserwujący treningi Legii Warszawa opowiadali mi jak przez trzy lata zmieniło się nastawienie Urbana. W pierwszym sezonie trener Legii starał się być dla piłkarzy partnerem. Na treningach spokojnie tłumaczył, czego od nich wymaga. Ufał, że ma do czynienia z dorosłymi ludźmi, którzy wiedzą, na czym polega ich zawód. Wierzył, że pracuje z ludźmi, którzy piłkarzami są nie tylko w czasie treningów i meczów, ale przez 24 godziny na dobę. Szybko przekonał się, że w Polsce tak się nie da. Po blisko trzech latach pracy z zaufania do piłkarzy zostało niewiele. Ostatnie treningi Legii to monolog trenera, który narzeka niemal na każde zagranie, z dobrego taty Urban stał się ojcem surowym, któremu nic się nie podoba. Skorża przez ostatnie miesiące próbował się odnaleźć w klubie, w którym został jedynym człowiekiem znającym się na futbolu. Obu zwolniono. Wylecieli nie tylko przez własne błędy, tragiczną organizację, ale także przez mentalność polskiego piłkarza. Ich następcy nie dają nadziei na zmianę. Dziś oba kluby potrzebują fachowca z nazwiskiem. Trenera, któremu właściciele będą mogli przekazać dużą władzę. By dobrał piłkarzy, potrafiących sprostać jego pomysłowi na futbol. By piłkarze mu uwierzyli i ruszyli za nim w ogień. Kroczek w tym kierunku wykonał Józef Wojciechowski. Kroczek, bo nikt nie wie jakim trenerem jest Jose Bakero. W dodatku właścicielowi Polonii zaufania do Hiszpana starczyło na jeden mecz. Po porażce z Lechem sprowadził mu nadzorcę. Chodzi o szkoleniowca z doświadczeniem i autorytetem, któremu zaufaliby polscy piłkarze. Gdy Leo Beenhakker zostawał trenerem reprezentacji Polski starsi gracze powiedzieli sobie: „teraz albo nigdy”. Uwierzyli, że holenderski trener może ich doprowadzić do sukcesów, o jakich im się nie śniło. Beenhakker dostał od prezesa Michała Listkiewicza władzę nieograniczoną. Ta wiara doprowadziła Polskę do Euro 2008. Tylko od właścicieli Wisły i Legii zależy, czy znajdą człowieka, który nie powieli późniejszych beenhakkerowych błędów. Tylko ktoś tak może doprowadzić ich do sukcesów o jakich marzą. czwartek, 18 marca 2010, michal.szadkowski
TrackBack
Komentarze
iwansonik
2010/03/18 01:36:07
Ta wiara w Beenhauera doprowadziła też Polskę do miejsca na końcu szóstej dziesiątki rankingu FIFA. Nie jestem fanem "polskiej myśli szkoleniowej", ale jak już ściągamy ludzi z zagranicy to może jednak takich, którzy kontakt z poważną piłką mieli w mniej odległych czasach. Ludzie typu Schafer któryego dzięki Bogu Cupiał nie zatrudnił nie są chyba odpowiednimi osobami, już chyba lepszy jest Heniek Kasperczak...
2010/03/18 11:57:09
Podoba mi się, że w końcu mogę przeczytać tekst o tym, co według mnie jest największym problemem Polskiej piłki. Mentalność.
Od siebie mogę dodać tyle: Wszystkie filmy o wielkich drużynach sportowych, zaczynają się w ten sam sposób. Przychodzi trener, który wie czego chce i zaczyna od porządków. Największa gwiazda na dzień dobry zostaje najczęściej wyrzucona z drużyny, czasami nawet kilka gwiazd, a ich miejsce zastępuje żelazna dyscyplina na i poza boiskiem. Każdy niesubordynowany choćby był samym Ronaldo wie gdzie są drzwi. Według mnie to jest klucz do sukcesu. Tak powstają największe drużyny. Niech grają tylko Ci, którym zależy na samej grze, bo z nich wyrosną gwiazdy światowego formatu, nawet jeśli obecnie nadają się tylko do podawania piłek na treningach, a byle zgniłe jabłko zazwyczaj psuje cały koszyk. 2010/03/18 11:59:29
Wreszcie jakiś Twój text, Michał, który przeczytałem raczej z przyjemnością niż znudzeniem. Na temat i dość logiczne wywody. Mam nadzieję, że kolejne texty utrzymają co najmniej ten sam poziom i będzie przyjemnie je czytać.
2010/03/18 13:58:04
trop z uznanym trenerem jest jak najbardziej dobry. ktoś taki mógłby wycisnąć jak najwięcej z piłkarzy, którzy przyzwyczaili się do takiego a nie innego podejścia do swojego zawodu. trzeba ryzykować aby osiągnąć sukces. polska liga na tle innych lig europejskich jest słabiutka. wina leży po stronie organizacji klubów, jakości pracy nad sobą piłkarzy, trenerów. dlatego każdy dobry wzorzec jest jak najbardziej przydatny. jeśli chcemy zaistnieć w europejskich pucharach, trzeba się o to mocniej postarać. kasperczak to raczej alibi a nie wizja...
2010/03/18 15:55:13
Tylko że u nas nawet uznanym trenerom pamięta się tylko porażki, obwiniając ich o całe zło tego świata, czego przykładem może być wspomniany Beenhakker. Na Zachodzie trenerzy mają wsparcie szefów klubów i w związku z tym większy autorytet, mimo iż często pracują z gwiazdami futbolu. Te gwiazdy muszą się podporządkować, wiedzą, że w przeciwnym wypadku - droga wolna. W Polsce trenerzy (fakt, że niewielu jest dobrych) są "turystami", jedynymi winnymi przegranej, zwalnia się ich co chwilę, bo albo prezes jest raptusem (vide Wojciechowski), albo nie pasują zblazowanym, miernym grajkom, których charakteryzuje nieumiejętność celnego kopnięcia piłki 2 razy pod rząd, wstręt do większego wysiłku i brak sportowej ambicji. A że i tak zarabiają grubo powyżej średniej krajowej (i swoich umiejętności), nie mając żadnych widoków na konkretny transfer za granicę, nawet nie próbują udawać zaangażowania. I to "skutkuje" później w starciach pucharowych, lub w eliminacjach do mistrzostw. Liga potrzebuje Beenhakkerów, ale potrzebuje też zmiany mentalności. U wszystkich...
2010/03/18 18:50:31
Benhaker nie zniknal tak dokonca z polskiego futbolu. Przeciez pracuje tu jego wychowanek Rafal Ulatowski i osiaga calkiem niezle wyniki
2010/03/18 21:29:09
Jak ma się do czynienia z cienkim trenerem to tak się dzieje. Czeka się tylko na zwolnienie trenera. Nie tylko u nas W takiej Chelsea za Scolariego było podobnie, natomiast kiedy odchodził Hiddink to wszyscy ryczeli. Mentalność to bzdura. Urban jest przegrany w polskiej piłce, Skorża może trochę mniej, ale to nie zmienia faktu, że to przereklamowany trener, bo nasze media same kreują polskich Mouriniów i Wengerów. Ale czy my kiedyś mieliśmy dobrego trenera.
|
|