Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Blog > Komentarze do wpisu

Śląsk bez Lenczyka, czyli trudna sztuka zwalniania

W czwartek Orest Lenczyk prawdopodobnie zostanie zwolniony ze Śląska. Odejdzie ledwie trzy miesiące po największym sukcesie klubu od 35 lat. Zanim zdobył mistrzostwo, po 13 latach doprowadził piłkarzy z Wrocławia do europejskich pucharów. Nie chcę oceniać, czy Lenczyk jest trenerem wybitnym, średnim, czy złym. Wiem, że takim samym niedojdą albo takim samym fachowcem był na początku lipca, gdy ci sami działacze, którzy teraz chcą szkoleniowca zwolnić, obdarowali go nowym kontraktem.

Wyrzucą trenera po dziewięciu meczach, z których Śląsk wygrał tylko trzy. Bilans słaby, ale wiosną Śląsk z 13 meczów w lidze wygrał 5, więcej goli stracił niż strzelił, rundę rewanżową skończył na siódmym miejscu. To nie jest tak, że w poprzednim sezonie wrocławianie szli przez ligę jak burza i bili rywali kilkoma golami, a latem nagle zapomnieli jak się gra w piłkę. Być może kopią ciut gorzej, być może także dlatego, że Lenczyk zarządza słabszą szatnią niż wiosną. Z całą pewnością konflikt piłkarzy z trenerem, który jest jedną z przyczyn zwolnienia Lenczyka, nie zaczął się po zdobyciu mistrzostwa.

Piszę to wszystko, bo szefowie polskich klubów mają nadzwyczajną umiejętność zmieniania trenerów w czasie, gdy logicznie ich decyzji uzasadnić się nie da.

Terminarz ekstraklasy teoretycznie daje im przewagę nad władzami piłkarskich firm z krajów, gdzie gra się niemal bez przerwy. Tam dobrego momentu na wyrzucenie szkoleniowca nie ma, prawie w każdym wypadku następca musi przejąć drużynę w biegu. W Polsce przerwy między rundami są tak długie, że nowy trener zdąży się piłkarzom znudzić, zanim pierwszy raz zagrają o punkty. Oczywiście, jeśli przejmie drużynę po zakończeniu rundy/sezonu.

Dwa lata temu, po trzech wiosennych meczach zwalniała Legia. Jan Urban zostawiał zespół na trzecim miejscu, z trzema punktami straty do prowadzącej Wisły. Skończyła Legia na miejscu czwartym, ze stratą 13 punktów do pierwszego Lecha. Do dziś nie rozumiem, co takiego się stało, że Urban po rundzie jesiennej był trenerem dobrym, a po trzech meczach rundy wiosennej – złym.

Rok temu, na początku listopada zwalniała Wisła. Robert Maaskant zostawił ją na miejscu piątym, z dwoma punktami straty do drugiej Legii. Skończyła Wisła na miejscu siódmym, od wicemistrzostwa dzieliło ją 12 punktów. Maaskant odchodził z zespołu, który miał szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Europejskiej. Awansował z Kazimierzem Moskalem, nie wiemy jednak, czy Holender lepiej nie przygotowałby drużyny do spotkań ze Standardem Liège. Wykluczyć tego nie można, Wisła Maaskanta zdobywała w lidze 1,6 punktu na mecz, a Wisły Moskala i Probierza – 1,29. Znów – nie potrafię pojąć, dlaczego Holender, który kilka miesięcy wcześniej zdobył mistrzostwo i grał o fazę grupową Ligi Mistrzów, nie mógł dokończyć w Krakowie rundy.

Śląsk, Wisła i Legia to podobno kluby profesjonalne, podobno mierzące w Ligę Mistrzów. Ligę Mistrzów, do której awansowało właśnie BATE Borysów, od pięciu lat prowadzone przez Wiktora Hanczarenkę. Ligę Mistrzów, w której wystąpi dowodzony od ośmiu lat przez Mirceę Lucescu Szachtar Donieck. Znajdziecie w fazie grupowej trenerów z dłuższym i krótszym stażem, na pewno nie znajdziecie za to szkoleniowca, który zaczął pracę po dwóch kolejkach nowego sezonu. Ba, niełatwo znaleźć jakikolwiek klub, który wyrzuca trenera przed końcem letniego okna transferowego.

Oczywiście to tylko szczególik, ale pokazujący, że największym problemem polskiego futbolu nie jest ani brak pieniędzy, ani słabi piłkarze, ani niedouczeni trenerzy, ale ludzie, którzy nim zarządzają.

wtorek, 28 sierpnia 2012, michal.szadkowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/08/29 10:09:06
Myślę, że porównywanie klubów polskich z BATE to pewne nadużycie, jak dla mnie w tej drużynie większe znaczenie, niż trener ma to, że piłkarzom tego klubu się po prostu chcę, zapierniczają po boisku i gryzą glebę. Wydaję mi się, że na Białorusi BATE nie ma po prostu z kim przegrywać, od 4 lat kończą ligę z 6 punktową przewagą nad resztą stawki, więc po co miałby być zwalniany trener? To tak jakby u nas Wisła Maaskanta wygrywała ligę w zeszłym roku i w tym była liderem i ktoś postanowiłby go zwolnić, wtedy byłoby to głupie.
Oczywiście, uważam że zmiany trenerów są często zbyt pochopne, ale nie jest to całe zło naszego sportu. Jak dla mnie częściej niż prezesi trenerów zwalniają piłkarze. Ile to już razy słyszeliśmy o konflikcie w szatni, obrażaniu się, itd itd. Z przykładów przez Pana wymienionych, chyba tylko trener Urban został zwolniony bez "konfliktu" z szatnią (jeśli dobrze pamiętam). Podobne konflikty miały miejsce w m in Lechu Bakero. Gdy trener kogoś ukarze, lub posadzi na ławie, a "Rada Drużyny" się z tym nie zgadza, to chłopaki przestają grać i aż do następnego takiego wybryku mamy spokój, bo przecież wszystkiemu winny jest trener.
-
2012/08/29 15:51:21
po pierwsze, to lenczyk nie dostal nowego kontraktu po zakonczeniu mistrzowskiego sezonu. rok temu dostal na dwa lata. po drugie zespol posypal sie zima, gdy lenczyk zaczal wymyslac nowa taktyke bez skrzydlowych i przygotowania polegajace na wszystkim, tylko nie kontakcie z pilka. kolejne rozlamy tu juz efekt dywersji lenczyka. cudaczna taktyka, sklad, w koncu tasmy prawdy. lenczyk powinien byc wyrzucony po meczu w kwietniu w bielsku-bialej (ponoc druzyna z lawki kierowal mila, a milczacy lenczyk na zlosc wprowadzal samych defensywnych graczy). tyle w temacie, bo rozpisywac sie na tego kto zdobyl mistrza i jakie doly kopie lenczyk pod kazdym w tym klubie, sensu nie ma
-
2012/08/30 23:07:21
Klega powyżej ma świętą racje. Najgorzej, ze całej prawdy i tak nikt nie wyjawi, po części z szacunku dla dziadka, a po części z tego, ze brudów się publicznie nie pierze. I jak w końcu zwolnia Lenczyka (oby!) to właśnie bedą komeńtarze typu "największy sukces w historii i zwalniają autora". Prawda jest taka, ze Lenczyk narobił strasznego syfu i na własne życzenie niej ma w klubie choćby jednej (!) osoby, która by się za nim stawiła. Jak już go wywala to szampana otworzą chyba wszyscy począwszy od prezesa, poprzez piłkarzy, a na sprzątaczce kończąc. Jego nie powinno być w tym klubie od przynajmniej pól roku, ale jakimś przypadkiem trafiło się mistrzostwo, No i wszyscy się mecza dalej.
Jaki to jest człowiek można zobaczyć po tym jak się ostatnio zachowuje i co wygaduje. Najpierw mówi, ze diaz u niego nigdy nie zagra, a teraz wystawia go w pierwszym składzie. Kelemena najpierw nie wystawia do meczu, a pózniej rok kapitanem. On wie, ze mu się dupa pali i próbuje się ratować u piłkarzy których juz nie krytykuje nawet po beznadziejnych meczach np. Drugiej połowie z Korona). A tak naprawde to traktuje ich jak śmieci, a najgorzej tych, których nie chciał, a jednak do śląska trafili
Inna sprawa, ze piłkarze grają jak grają tez nie bez przyczyny, skoro W OGÓLE nie ćwiczą z pałkami. Ciagle dostają tylko siłowe i obciążenia na nogi, to nie dziwne, ze im piłka odskakuje i nie są w stanie trzy razy piłki podać.
-
2014/02/14 12:27:57
Zastanawiające jest to co piszecie. Nie wiedziałem, że aż tak słabo wygladała sytuacja Śląska od środka. Nie dziwie się teraz, że po odejściu Lenczyka klub posypał się szybciej niż mój program PIT bez pomocy księgowej. Do tego te problemy z długami i właścicielem. Szkoda, ciekawe kiedy nadejdą lepsze czasu.