Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
Blog > Komentarze do wpisu

Holandia znów pomarańczowa

W normalnych okolicznościach powrót Louisa van Gaala do reprezentacji wywołałby raban, ale okoliczności wyjątkowością biły na głowę wszystko, co przeżyli holenderscy kibice. Nie chodzi tylko o najgorszy w historii występ na mistrzostwach Europy (przed Euro 2012 Holandia na fazie grupowej kończyła tylko ME w 1980 r. Wtedy przegrała jednak jeden mecz, a teraz - wszystkie), ale o styl, w jakim przez ostatnie cztery lata przesuwali się po boisku piłkarze w pomarańczowych koszulkach. Z drużyną Berta van Marwijka kibice czuli się jak właściciel ciepłego i niewygodnego płaszcza w czasie zimy. Chroni on przed mrozem i jednocześnie uwiera, użytkownik nie może się doczekać, aż go zdejmie.

Holendrzy nie mogli się czuć komfortowo z drużyną biegającą w systemie 4-2-3-1, skoro od dziesięcioleci nawet barki na tamtejszych kanałach i cykliści na ścieżkach rowerowych poruszają się w jedynym słusznym ustawieniu 4-3-3. Nie mogli się czuć komfortowo z dwoma brutalami w środku pola, skoro zawsze takimi piłkarzami gardzili. Nie mogli się czuć komfortowo z trenerem, który uważał, że najważniejszy jest wynik, skoro holenderska myśl szkoleniowca opiera się na twierdzeniu, że nie ma on znaczenia, a najważniejsza jest dobra gra.

Van Gaal duszę holenderskiego kibica rozumie świetnie, ale sadzanie go na ławce rezerwowych reprezentacji za najbezpieczniejszy wybór uznać trudno. Kariera upływa mu na spektakularnych zwycięstwach i gigantycznych awanturach z szefami i piłkarzami. Gdyby selekcjonerem Holandii miał zostać szkoleniowiec z największym ego, 61-letni trener pokonałby wszystkich kontrkandydatów, choć, jak wiecie, w tej dyscyplinie konkurencji w Holandii nie brakuje. W dodatku pierwsze podejście van Gaala do reprezentacji zakończyło się klęską, dziesięć lat temu nie potrafił jej wprowadzić na mundial w Korei i Japonii.

Wtedy Holendrzy uważali, że przegrali eliminacje, bo trener zaprosił do drużyny zbyt wielu piłkarzy młodych i za szybko zrezygnował z doświadczonych. „van Gaal mówił, że myśli o przyszłości. To nonsens, w futbol gra się w teraźniejszości. Nic innego się nie liczy” – pisał holenderski dziennikarz.

Dacie wiarę, że eliminacje mundialu w 2014 r. van Gaal zaczął tak samo jak 12 lat temu?

Zaskoczył już powołaniami, na mecze z Turcją i Węgrami nie zabrał Rafaela van der Vaarta, Ibrahima Afellaya, Nigela de Jonga i Gregory’ego van der Wiela. Później było jeszcze bardziej sensacyjnie.

Mecz w Amsterdamie zaczęło czterech piłkarzy z kadry na MŚ 2010, ośmiu, których van Marwijk zabrał na ME. W obronie stali: 23-letni Daryl Janmaat (debiutant), 20-letni Bruno Martins Indi (debiutował w sierpniowym sparingu z Belgią), John Heitinga i 18-letni Jetro Willems (debiutował w maju). W pomocy obok Wesleya Sneijdera grali 22-letni Kevin Strootman (van Marwijk wystawiał go w sparingach i meczach ze słabeuszami) i 21-letni Jordy Clasie (debiutant), w ataku Robbenowi i van Persiemu pomagał Luciano Narsingh (debiutował w maju). W przerwie Van Gaal wprowadził 21-letniego Ricardo van Rhijna (debiutował w sierpniu), tuż po niej 22-letniego Leroy’a Fera (grał drugi mecz w kadrze). Najstarszym holenderskim piłkarzem był Robin van Persie, który niedawno skończył 29 lat.

Holandia pokonała Turcję 2:0, cztery dni później, równie młodym składem rozbiła Węgry 4:1. Po pierwszym spotkaniu van Gaal zadowolony z młodzieży nie był, wyjaśniał, że „Janmaat nie zagrał jak Janmaat, a Clasie nie wspomagał ofensywy, więc ich zmienił”. Później tłumaczył, że „mnóstwo doświadczenia może mieć również szesnasto i osiemnastolatek. Seedorf debiutował u mnie, gdy miał 16 lat, Iniestę wypuściłem na boisko, gdy był rok starszy, a Xaviego po 18 urodzinach.”

Młodym nowe porządki bardzo się podobają, Willems chwali zmianę taktyki, bo system 4-3-3 poznawał od dziecka. – To typowe, holenderskie ustawienie. Korzystamy z niego także w PSV. Wiek? Dla selekcjonera nie ma znaczenia, liczy się styl.

Trudno przypuszczać, by van Gaal na stałe zrezygnował z piłkarzy, którzy zawiedli na ME, ale z pewnością jego zespół będzie się bardzo różnił od drużyny van Marwijka. Pierwszy prawdziwy test czeka go jednak dopiero za dwa lata. Z RPA jego poprzednik przywiózł srebrny medal mundialu, jeśli w Brazylii Holandia nie dobije do półfinału, van Gaala nie uratuje ani system 4-3-3, ani odmłodzenie zespołu, ani efektowna gra. Selekcjoner to wie, po wrześniowych meczach mówił: „W klubie stosunkowo łatwo ryzykować. W reprezentacji jest trudniej, jeśli coś pójdzie nie tak, utną mi głowę.”

piątek, 14 września 2012, michal.szadkowski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/08/02 10:39:26
Ich klęska na Euro była dla mnie największym zaskoczeniem turnieju (najmniejszym nasza porażka w grupie). Taka zgraja wybitnych piłkarzy (np. Robben po tym Euro wygrał wszystko) nie potrafił wyjść z dość prostej grupy - niebywałe. O wiele bardziej od Van Marvijka cenię sobie Van Gaala (szkolenia zarządzanie zespołem, zmysł taktyczny - to tylko kilka z jego zalet) tym razem zagrają znacznie lepiej, plus motywacja będzie niebywała by pokazać kibicom na co ich stać, oby, bo lubię Oranje :)
-
2013/08/02 16:24:15
Fanatstyczna sprawa, oglądam wszystkie mecze jak tylko nadarzy się ku temu okazja. Ostatnio nawet widziałam jak na pomarańczowo chodzili przychodnie Warszawa niby, a tu proszę, kibiców wszędzie można spotkać.
-
2018/04/13 08:51:27
No i bardzo dobrze. Też tak wolę. Lubię holenderską reprezentację, świetnie grają. Dobry wpis, pozdrawiam serdecznie ;)
________
e-Sportowiec
-
2018/04/17 08:07:11
Jak dla mnie to fajnie, że ponownie Holandia występuje na stadionach w swoich pierwotnych, pomarańczowych barwach ;) Idealnie to do nich pasuje. Dobry wpis, serdecznie pozdrawiam ;)
__________
Vivapool