Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly

(Nie) grają Polacy za granicą

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Racing Santander zakończył współpracę z Ebim Smolarkiem. Polakowi nie udało się podbić ani ligi hiszpańskiej ani angielskiej. Dziś jest bezrobotny i czeka go szukanie nowego klubu.

Choć Ebiego trudno nazwać typowym piłkarzem spod biało-czerwonej flagi, jego kariera świetnie pokazuje, jakimi dziwolągami są w Europie Polacy kopiący piłkę.

Od wielu lat o klasie graczy decyduje klub, w którym występują. Reprezentacja stała się dodatkiem. Mało kogo obchodzą występy Nemanji Vidicia w reprezentacji Serbii, Martina Skrtela w Słowacji, czy Aleksandra Hleba w Białorusi. O ich klasie świadczy Manchester United, Liverpool i Barcelona. To tam odnoszą największe sukcesy, zarabiają pieniądze i zapewniają popularność. Dlatego niechętnie odrywają się od obowiązków klubowych i wyjeżdżają na zgrupowania przed meczami eliminacyjnymi i sparingowymi. Emocje budzą dopiero finały mistrzostw Europy i świata.

W Polsce jest odwrotnie. Biało-czerwoni na sukcesy liczyć mogą tylko w kadrze. Gracze klubów ekstraklasy liczą, że reprezentacja pomoże im się wypromować. Wiedzą, że na mecze polskiej ligi agenci trafiają rzadko, a nawet jeśli, to świetny występ w spotkaniu z Piastem Gliwice, drzwi do najlepszych europejskich klubów im nie otworzy. Piłkarzom z klubów zagranicznych, rezerwowym i występującym w słabych zespołach kadra daje możliwość rywalizacji z najlepszymi na świecie. Łatwiej zagrać przeciwko Petrowi Czechowi czy Cristiano Ronaldo w reprezentacji niż występując w Auxerre, Hannoverze czy Southampton.

Wyjątki? Jerzy Dudek zbudował swoją legendę (nie przesadzam) wyczynami w Liverpoolu. Mariusz Lewandowski będzie mógł kiedyś o sobie powiedzieć, że przyczynił się do zdobycia Pucharu UEFA. Michał Żewłakow wywalczył dwa mistrzostwa Belgii i trzy Grecji. Z Olympiakosem dotarł do 1/8finału Ligi Mistrzów, gdzie odpadł z Chelsea. Artur Boruc miał swoje wieczory w LM.

Ale generalnie, CV polskiego piłkarza opiera się na wyczynach reprezentacyjnych. Podobnie jest ze Smolarkiem. Za kilka lat nikt nie wspomni jego bramek w lidze holenderskiej, niemieckiej czy hiszpańskiej. Wciąż szczytowym osiągnięciem jego kariery są gole, które doprowadziły Polaków do Euro 2008.

Jaki będzie wynik meczu Polska - Grecja? Postaw w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!

czwartek, 06 sierpnia 2009

W sobotę rozpoczyna się sezon w Anglii. Southampton z Markiem Saganowskim i Grzegorzem Rasiakiem w składzie zaczyna rozgrywki od spotkania z Millwall. W tym sezonie klub z St Mary's Stadium czekają wyjazdy do Hartlepool na mogący pomieścić ledwie 7,6 tys. widzów Victoria Park, czy na St. James Park w Exeter (8,8 tys. widzów). Największym obiektem na którym zagra Southampton jest Elland Road w Leeds (39,4 tys.).

Najdłuższa podróż czeka ich 26 września, gdy spotkają się z Carlisle United. Położone tuż pod granicą ze Szkocją miasto dzieli od Southampton 455 km. Najszybciej dostaną się do oddalonego o 100 km Brighton.

Southampton, Saganowski, Rasiak, League 1

(kliknij na mapę, aby powiększyć)

Czy Southampton awansuje do II ligi angielskiej? Postaw w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!

poniedziałek, 03 sierpnia 2009

Marek Saganowski, Grzegorz Rasiak, Southampton

Według Williama Hilla Grzegorz Rasiak jest drugim, a Marek Saganowski czwartm faworytem do tytułu najlepszego strzelca III ligi angielskiej. Za funta postawionego na Rasiaka zarobić można 11, a na Saganowskiego 13. Za faworyta Jermaine'a Beckforda WH płaci tylko 8 funtów za jednego postawionego. Na liście jest jeszcze jeden Polak, Paweł Abbott z Oldham (41 funtów za jednego postawionego). Szanse na wygranie zakładu dzięki napastnikom Southampton są jednak niewielkie. Trener klubu Alan Pardew powiedział dziś, że mało prawdopodobne jest, by Polacy zostali w klubie do rozpoczęcia sezonu. III liga angielska zaczyna już w sobotę. Southampton podejmuje Millwall.

Kto będzie mistrzem Polski? Postaw w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!

poniedziałek, 04 maja 2009

Marcin Wasilewski strzelił siódmego gola w tym sezonie. Uratował Anderlechtowi remis i pozycję lidera. 29-letni obrońca ma lepszy sezon od Smolarka, Błaszczykowskiego, Boruca czy Żewłakowa. Po strzeleniu gola Tubize trafił na czołówki belgijskich portali.

Marcin Wasilewski, Anderlecht,

Marcin Wasilewski, Anderlecht

Marcin Wasilewski, Anderlecht

Marcin Wasilewski, Anderlecht

Ciekawe jak Wasilewski poradziłby sobie w silniejszej lidze. W Anglii za charakter i styl gry byłby uwielbiany:)

Swoją drogą, przypominacie sobie polskiego obrońcę, który w całkiem cywilizowanej lidze strzeliłby tyle goli?

 Kto zdobędzie mistrzostwo Polski? Legia? Lech? Wisła? A może GKS Bełchatów? Postaw w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus 

niedziela, 26 kwietnia 2009

Marcin Wasilewski strzelił swojego szóstego ligowego gola w tym sezonie. Jeśli ufać tej tabelce, wśród obrońców ligi belgijskiej skuteczniejszy jest tylko Brazylijczyk Joao Carlos z Genku. W Anderlechcie więcej goli od Polaka ma pięciu piłkarzy.

Do pobicia własnego rekordu strzeleckiego Wasilewskiemu brakuje dwóch goli. W sezonie 2006/07 jesienią strzelił cztery gole dla Lecha, a wiosną trzy dla Anderlechtu. Tym bardziej nikczemnie wygląda bilans 29-letniego obrońcy w reprezentacji. W 37 meczach zdobył ledwie jednego gola. Ale i tak rację ma Leo Beenhakker gdy mówi, że obrońca Anderlechtu cały czas się rozwija. 

W sobotnim spotkaniu z FCV Dender Wasilewski dostał ósmą żółtą kartkę w tym sezonie. W tej klasyfikacji jest drugi, liderzy mają o jedną kartkę więcej.

 Legia Warszawa - Lech Poznań czyli hit Ekstraklasy w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus 

czwartek, 09 kwietnia 2009

Panathinaikos Ateny obserwuje Roberta Lewandowskiego. Na początku 21-letniego napastnika Lecha oglądał skaut Krzysztof Warzycha, w środę w Poznaniu pojawił się także dyrektor sportowy greckiego klubu Kostas Antoniou.

Klub z Aten na Polaka stać, może na niego wydać nawet 7 mln euro. Lechowi taką ofertę odrzucić byłoby trudno. A Lewandowskiemu?

Polak znalazłby się w 25. klubie ostatniego rankingu UEFA, regularnie występującym w europejskich pucharach, budującym nowy stadion. Wśród piłkarzy (Gilberto) i trenera (Henk Ten Cate) przewyższających tych z polskiej ligi o kilka galaktyk.

Zmieniłby ligę, na lepszą od polskiej, w której spokojnie mógłby się dalej rozwijać. Jeśli udałoby mu się w Grecji, drogę do najlepszych europejskich lig miałby już otwartą.

Co najważniejsze, z Panathinaikosem Lewandowski mógłby grać w Lidze Mistrzów. Nie jako outsider, ale drużyna, którą stać na awans do fazy pucharowej. Tutaj Panathinaikos przewyższa inne zainteresowane drużyny. Pojawiająca się w mediach Borussia Dortmund ma do LM zdecydowanie dłuższą drogę.

Czy zespół z Aten zagra w eliminacjach LM okaże się za dwa tygodnie. W Grecji decydują o tym baraże. Panathinaikos zagra w nich z PAOK Saloniki, AEK Ateny, Larrissą lub Arisem. Po barażach Lewandowskiemu będzie już łatwiej rozważyć propozycję Greków.

 Lech, Wisła, a może Legia? Wytypuj mistrza Polski i wygraj w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!

piątek, 27 lutego 2009

Podczas oglądania niemal każdego meczu Lecha w Pucharze UEFA zastanawiało mnie, dlaczego trener Franciszek Smuda robi tak mało zmian. W sześciu meczach fazy grupowej i pucharowej szkoleniowiec Lecha wprowadził na boisko 11 rezerwowych. Mniej niż dwóch na mecz. Z czego trzech w 90 minucie i później. Czyli nie po to, by coś zmienić, ale by zyskać na czasie. W sumie we wspomnianych sześciu spotkaniach w Lechu zagrało 17 piłkarzy. Z czego Reiss, Kucharski i Kikut w sumie osiem minut.

Poznaniacy rzucili się na Puchar UEFA w czternastu chłopa. Taka była sytuacja jesienią i zimą nic się nie zmieniło. W żadnym z dwóch meczów z Udinese nawet na ławce nie znaleźli się sprowadzeni w styczniu pomocnik Gordan Golik (250 tys. euro) i napastnik Haris Handžić. Smuda wolał odsyłać tego ostatniego na trybuny, choć w obu spotkaniach z Włochami nie miał na ławce ani jednego napastnika.

Już wcześniej trener Lecha Golika nazywał uzupełnieniem, Handzica melodią przyszłości.

Przespana przez Lecha zima w kontekście walki o mistrzostwo nie oznacza nic. Z połową rywali z Ekstraklasy poznaniacy powinni się uporać piłkarzami, którzy we Włoszech siedzieli na ławce. Gorzej wyglądają szanse na podbój Ligi Mistrzów. Jeśli latem odejdzie trzech najlepszych graczy, którzy doprowadzili Lecha do 1/16 Pucharu UEFA czyli Stilić, Lewandowski i Rengifo, Smuda będzie musiał budować zespół niemal od nowa. Ale nawet jeśli zostaną, bez rewolucji się nie obejdzie, bo w walce o LM przeciwnicy będą trudniejsi niż 12. zespół Serie A. Dziś w decydującej rundzie Lech mógłby trafić m.in. na Olympiakos Pireus, Slavię Praga i Patrizan Belgrad. Ten ostatni wzmocniony 9 mln funtów Manchesteru United za Zorana Tosicia i Adema Ljajicia, który w styczniu sprowadził pięciu piłkarzy w sumie za 850 tys. euro (z czego jeden za darmo).

 Puchar UEFA w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus! 

sobota, 17 stycznia 2009

Gdy pod koniec sierpnia Ebi Smolarek przechodził z Racingu Santander do Boltonu wiele było przesłanek, by sądzić, że kariery w Anglii nie zrobi.

Premier League wydawała się najgorszą ligą dla filigranowego piłkarza, a Bolton jednym z najgorszych klubów do jakich mógł trafić.

Ebi przyszedł w trakcie sezonu, do zespołu, którego trenerowi „rotacja" bardziej niż z futbolem kojarzy się z fizyką. Na grę w ataku nie miał żadnych szans. W taktyce Gary'ego Megsona napastnikiem może być ktoś za młodu trenujący koszykówkę, w ostateczności siatkówkę, mający kłopot z zakupem łóżka i regularnie obijający głową sufit.

W tym sezonie w ataku Boltonu grali Johan Elmander (188 cm), Kevin Davies (183 cm) i Ariza Makukula (192 cm).

Urodzony w Kinszasie napastnik dopiero w piątek dogadał się z Boltonem w sprawie półrocznego wypożyczenia. Kilkanaście godzin później był już na boisku i miał strzelać gole Manchesterowi United. Pośrednio zabrał miejsce Smolarkowi, który miał wystąpić na prawej pomocy. Dzięki Makukuli na to miejsce przesunięto Daviesa.

Trudno o bardziej demonstracyjne pokazanie piłkarzowi brak zaufania. Trener wolał postawić na całkowitego żółtodzioba w Premier League niż gracza, który trenuje w klubie od pół roku. We wrześniu trener Boltonu tłumaczył, że nie stawia na Smolarka, bo ten musi się przyzwyczaić do ligi angielskiej. Makukula nie musiał.

Ale chyba bardziej Smolarka bolało, gdy w drugiej połowie Megson wolał za reprezentanta Portugalii wystawić Temtiope Obadeyiego. W grudniu widziałem tego piłkarza w meczu rezerw z Wigan. Poza szybkością nie pokazał nic. Przez myśl mi nie przeszło, by ten 18-latek, mógł stać w klubowej hierarchii wyżej od Ebiego.

Dziś trudno wyobrazić sobie liczbę kartkowo-kontuzyjnych katastrof, by Smolarek mógł w końcu dostać w Boltonie szansę. Być może z Polakiem jest tak, jak z odrzuconym przez Megsona kilka dni temu Denilsonem.

He has been terrific around the place. For someone with the kudos and the history he has got as a player, he has got a fantastic personality. He mucked in here, has always got a smile on his face and his quality was there for all to see – albeit in eight-a-sides. We just felt we would not be able to integrate him into our team with what we have already got. We didn’t think we would be able to utilise his strengths without losing something ourselves. But if anyone wanted a recommendation, I would give him a good one because he is a great bloke.

Tak trener Boltonu tłumaczył dlaczego nie zaproponował Brazylijczykowi kontraktu. Agent piłkarza nie zrozumiał o co Megsonowi chodzi.

First we were optimistic, but now we do not understand the reasons by which they have rejected to negotiate a contract. They [Bolton] have not given any reason and I really do not know what to say.

 Premier League w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus! 

środa, 07 stycznia 2009

Mówi Łukasz Fabiański, że cierpliwie czeka na szansę w Arsenalu.

"Maybe in the future I will get more chances. I think I am doing well in training and I am trying to be really close to being first choice."

Czeka już drugi sezon. Od sierpnia 2007 r. zagrał w klubie ledwie 13 spotkań. Zakładając, że sezon trwa 10 miesięcy, na boisku pojawiał się rzadziej niż raz na miesiąc. Sytuację poprawia kadra, w której 24-letni bramkarz przez ostatnie półtora roku wystąpił w ośmiu meczach. Ale 21 spotkań w 16 miesięcy nie powala, zwłaszcza przed marcowym meczem z Irlandią Północną.

Artur Boruc, konkurent Fabiańskiego do miejsca w reprezentacyjnej bramce, tylko w tym sezonie zagrał w Celticu 26 razy.

Zakładając, że sytuacja obu bramkarzy w klubach się nie zmieni, do meczu w Belfaście Fabiański zaliczy jeszcze tylko 3 mecze. Boruc 11.

I mam wrażenie, że im będzie bliżej spotkania z Irlandią Północną, tym większe szanse na występ będzie miał Boruc.

Gdyby mecz o punkty przyszło Polsce grać tydzień, nawet miesiąc po katastrofie ze Słowacją, Fabiański byłby pewniakiem. Dziś ich szanse niemal się wyrównały. Teraz wszystko zależy od Boruca. Jeśli nie popełni błędu przez następne dwa miesiące, a zagra dwa, trzy wybitne mecze, Fabiański wielkich szans na występ w Belfaście miał nie będzie.

 Premier League w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!

poniedziałek, 05 stycznia 2009

W sobotę Bolton gra na wyjeździe z Arsenalem. Ebi Smolarek ma duże szanse na miejsce w pierwszej jedenastce. Dziś te szanse jeszcze się zwiększyły, bo zabrakło go w kadrze rezerw na spotkanie z Newcastle. 

Bolton: Lainton, Sinclair, Carlisle, Sheridan, Eckersley, Basham, O'Halloran, Sissons, Obadeyi, Campbell, Harsanyi (Subs: Brocklehurst, Ward, Stokes, Mooy) 

 Premier League w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus! 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5