Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly

Sporty ciekawe

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
wtorek, 14 lipca 2009

Prezes nigeryjskiego związku piłkarskiego Sani Lulu Abdullahi zapowiedział, że przed mistrzostwami świata U17 jego piłkarze zostaną poddani badaniom kości. Chce być pewny, że wyśle na mundial nastolatków.

O przekręcaniu licznika u afrykańskich piłkarzy mówi się od lat. Ale rzadko wprost. Czasami tylko zażartuje trener, jak David Moyes z Evertonu po hat-tricku Yakubu w Pucharze UEFA.

„He's only 25, albeit a Nigerian 25, and so if that is his age he's still got a good few years ahead of him."

Albo dyrektor techniczny reprezentacji:

During the African Under-17 Championship in Togo in 2006, I received the most shocking embarrassment of my life. I was in our hotel when some top players in African football taunted me that all Nigerian players for the championship were born in October.

Czasami wypalą piłkarze. Mówi były reprezentant Nigerii Segun Odegbam

If Lemmy Isa [były bramkarz nigeryjskiej reprezentacji U16] is under-17, my grandfather is 30.”

Czasami do przerażających informacji docierają dziennikarze

Zimbabwe national team star midfielder and South African Player of the Year Tinashe Nengomasha, Dynamos goalkeeper Tendai Tanyanyiwa and former Dynamos defender Nyasha Chazika are the latest names in the long list of players accused of fiddling with their ages.

According to the revelations, Tinashe Nengomasha, is in fact Tendai Nengomasha and Tinashe is his younger brother. It’s even interesting with Nyasha Chazika, who has adopted the name Nicholas Chazika at Supersport. Chazika who claims to be 19 in fact played alongside former Dynamos legends like Peter Fanuel and Claudius Zviripayi who both retired in 1997. It means that he was then 13 or even 12 when he played with these guys, and this does not really make sense to me.

Zdarza się, że oszustwo da się wykryć bez wnikliwego śledztwa

I was shocked to hear that Julius Aghahowa is twenty four years during his transfer from Dynamo Kiev to Wigan Football club of England. You and I know that it is definitely not true.

Zdarza się też, że wiek piłkarza nie daje spokoju europejskiemu klubowi. Newcastle przed wydaniem na Obafemiego Martinsa 10 mln funtów chciało poznać jego datę urodzenia. Według oficjalnej strony poprzedniego klubu Nigeryjczyka – Interu - Martins urodził się 28 października 1984 r. Działacze Newcastle pojechali do Nigerii i dowiedzieli się, że jego rówieśnikiem jest Celestine Babayaro. A ten 29 sierpnia skończy 31 lat. Taką wersję potwierdzała niegdyś oficjalna strona nigeryjskiej federacji piłkarskiej, która utrzymywała, że Martins urodził się 1 maja 1978 r. Utrzymywała także, iż niejaki Seyi Olofinjana urodził się 15 listopada 1982 roku, a ten dwa lata wcześniej (12 lipca 1980) zagrał w reprezentacji w spotkaniu z Malawi.

Coraz częściej też oszustwa wychodzą na jaw. Na marcowych mistrzostwach Afryki U17 zdyskwalifikowana została reprezentacja Nigru. Gdy awansowała do półfinału, okazało się, że jeden z piłkarzy 17 lat skończył pięć lat temu.

Mało brakowało, a w mistrzostwach zabrakłoby drużyny z Zimbabwe. Tuż przed turniejem, w obawie, przed kontrolą CAF (afrykańska UEFA), ze zgrupowania wyrzucono 30 (!) piłkarzy przygotowujących się do turnieju, którzy wcześniej wywalczyli awans.

Przy takiej skali nie dziwi, że organizowany przez Nike i Manchester United turniej drużyn U15 w RPA, obserwatorzy nazwali farsą. Wśród uczestników znaleziono studentów i nauczycieli. Mówi dyrektor techniczny Orlando Pirates, jednego z najlepszych klubów RPA:

Home affairs needs to do something about birth certificates. They should have photos, because now [cheats] use their brother's, sister's and neighbour's certificate. In the past five years we have dismissed 38 players because of this.

Dziesiątki kolejnych przykładów łatwo znajdziecie w necie. Po ich przeczytaniu łatwiej zrozumieć, dlaczego z dwunastu mundiali U17 rozegranych od 1985 r. Nigeria wygrała trzy, a dwa razy została wicemistrzem. Lepszy bilans ma tylko Brazylia (3 mistrzostwa, 2 wicemistrzostwa i jeden brązowy medal). Trzecie miejsce zajmuje Ghana z dwoma triumfami, dwoma udziałami w finale, trzecim i czwartym miejscem.

Kto wygra mundial w RPA? Postaw już dziś w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!

21:55, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (6) »
środa, 20 maja 2009

W środę odbędzie się ostatni finał Pucharu UEFA. W następnym sezonie piłkarze zagrają w Lidze Europejskiej.

O tym, że Puchar UEFA nie zdawał egzaminu mówiło się od lat. Poziom sportowy słabł z każdym rokiem, wiele zespołów z najlepszych piłkarsko krajów traktowało te rozgrywki niewiele lepiej niż sparingi. Jesienią w miarę im jeszcze zależało, ale wiosną, gdy przychodziło do rozstrzygnięć w ligach na Puchar UEFA wysyłano juniorów, weteranów, niespełnione talenty, synów kierownika drużyny i całą resztę odróżniającą piłkę lekarską od futbolowej.

Prezes UEFA Michael Platini dogorywający twór zreformował. Scentralizował sprzedaż praw telewizyjnych i marketingowych, by mieć więcej pieniędzy na nagrody. Szeroko otworzył drzwi dla klubów biednych i słabych. W tym sezonie o Puchar UEFA walczyło 158 drużyn. W następnym zagrają 193. Wszystko pod hasłem wyrównywania szans.

Ale w swoim szale Francuz zapomniał o stronie sportowej. By zdobyć Ligę Europejską trzeba zagrać minimum 17 spotkań. I to w najlepszym wypadku, zakładając, że zespół zaczyna rozgrywki od pierwszej rundy. W tym sezonie drużyny grały trzy mecze mniej. Dla największych i to było za dużo.

Aston Villa i Tottenham w decydujących meczach wystawiały rezerwy, by móc skupić się na walce o wyższe miejsce w lidze. Bo bardziej im się to opłacało. Dwa lata temu londyńczycy za ćwierćfinał Pucharu UEFA dostali 2 mln funtów. Na piątym miejscu w Premier League zarobili 27,2. Ale gdyby spadli na siódmą pozycję mieliby już tylko 24,63 mln funtów. Ich, wyższe o 30 procent nagrody w LE, nie przekonają do gry na całego. Trener Aston Villi Martin O’Neill już narzeka na rozdęcie LE.

Nowe rozgrywki nie skuszą także klubów włoskich i hiszpańskich. Zwłaszcza po przypadku Sevilli, która dwukrotnie zdobywała Puchar UEFA, ale po fontannie pieniędzy, która spłynęła na nią w Lidze Mistrzów, w tym sezonie odpuściła już w fazie grupowej.

LE poważnie traktować będą tylko nienasyceni nuworysze ze wschodu, pragnący wstawić do klubowego muzeum szanowany niegdyś puchar. Budżety ich klubów poradzą sobie bez nagród UEFA. Napinać będą się Polacy, Chorwaci, czy Duńczycy. Telewizje ich krajów sprawią, że pomysł Platiniego nie skończy się katastrofą. Ale wielka piłka do LE się nie zbliży. Jej miejsce jest w Lidze Mistrzów.

 Czy Mariusz Lewandowski zdobędzie ostatni Puchar UEFA? Postaw w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus

00:22, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 06 kwietnia 2009

W lutym, pierwszy raz w historii internetowa strona brukowca The Sun" zajęła pierwsze miejsce w ilości unikalnych użytkowników wśród serwisów angielskich gazet. W lutym strony thesun.co.uk odwiedziło 27,3 mln ludzi. 118 procent więcej niż rok temu, 25 procent więcej niż w styczniu. Drugie miejsce zajął Daily Telegraph" (26,1 mln), trzeci był The Guardian" (25,3 mln, spadek o 30 procent w stosunku do stycznia), czwarty The Times" (21,9 mln), a piąty Daily Mail"(21,8 mln).

Wyczyn The Sun" jest tym większy, że luty to tradycyjnie słaby miesiąc dla portali internetowych. W dodatku na stronie brukowca ekskluzywnych materiałów internetowych jest niewiele. Większość treści zapewniają dziennikarze papierowego wydania. Guardian.co.uk żyje własnym życiem, ma publicystów i dziennikarzy piszących tylko do internetu, strona jest bardzo często aktualizowana. Ilością blogów biją na głowę każdego rywala.

Czym thesun.co.uk wyprzedził rywali? Przez cały luty na czołówce miał historię najmłodszego, 13-letniego ojca w Wielkiej Brytanii. Gdy ten temat się wypalił (badania DNA wykazały, że ojcem jest ktoś inny) zaczął relacjonować śmierć gwiazdki Big Brothera Jade Goody.

Temat młodego ojca podejmowały również gazety opiniotwórcze. Oczywiście inaczej, skupiały się na rosnącej liczbie małoletnich rodziców i stanu nauczania wychowania seksualnego w szkołach.

Przegrały. Eksperci z Wysp twierdzą, że to dowód na zwiększenie zasięgu internetu. Najlepiej zarabiający, czytelnicy gazet poważnych mieli do niego dostęp już dawno. Teraz do sieci podłączają się odbiorcy „ The Sun". Efekt jest taki, że najbardziej poczytna angielska gazeta jest dziś także najchętniej czytaną gazetą w necie. I będzie rosła, skoro wersję papierową Guardiana" czyta ok. 358 tys. ludzi, a The Sun" 3,5 mln.

 Lech, Wisła, a może Legia? Wytypuj mistrza Polski i wygraj w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!    

22:25, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (6) »
sobota, 04 kwietnia 2009

W niedzielnym hicie Ekstraklasy Lech spotka się z Wisłą Kraków. Jeśli gospodarze wygrywają będą bardzo blisko zdobycia mistrzostwa Polski.

Działacze z Poznania przygotowują się do zdobycia tytułu od miesięcy. Ale im bliżej są celu tym bardziej błądzą. Zaczął, kilka tygodni temu Jacek Rutkowski. - Zespół, który potrafi wygrać mistrzostwo Polski, powinien też z niewielkimi korektami umieć grać w Lidze Mistrzów – powiedział szef Lecha. Jakby nie zauważył, że przez ostatnie lata polskie kluby udowadniały, że bez poważnych wzmocnień nie ma mowy, nie tylko o grze w LM, ale nawet o awansie do fazy grupowej. Skoro Lech nie dał rady w Pucharze UEFA średniakowi ligi włoskiej, jakie ma szanse, by z niewielkimi korektami powalczyć z Olympiakosem czy Partizanem Belgrad?

Jakby tego było mało kilka dni temu dyrektor sportowy poznańskiego klubu ujawnił, w jaki sposób ma zamiar tych korekt dokonać. - Świadomie chcemy zmienić proporcje między Polakami a obcokrajowcami. Zaznaczam jednak, że jeśli nie uda się znaleźć odpowiednich piłkarzy z Polski, sięgniemy po zagranicznych – powiedział Marek Pogorzelczyk.

Dziwne, co mówi dyrektor sportowy Lecha, bo przecież właśnie stawianie na obcokrajowców doprowadziło jego klub do fazy pucharowej Pucharu UEFA. Z ośmiu goli w fazie grupowej i pucharowej tylko jednego strzelił Polak. Lech wydawał się być jednym z niewielu klubów Ekstraklasy, który pojął jak ważny jest scouting i jak wiele można na nim zyskać. Wykreował Stilicia i Rengifo na gwiazdy ligi, udowodnił, że i do Polski mogą przychodzić piłkarze porywający tłumy.

Dziś sam ładuje się w sytuację bez wyjścia. Latem poznaniacy mają szukać lewego obrońcy i napastnika. W obu przypadkach wybór wśród piłkarzy polskich (mówimy o poziomie ligomistrzowym) jest żaden. Co widać w reprezentacji, gdzie Jakub Wawrzyniak nie ma praktycznie żadnej konkurencji na lewej stronie defensywy. W sprowadzenie do Lecha Ireneusza Jelenia i Pawła Brożka nie wierzę. Innych polskich napastników, z którymi można szturmować fazę grupową LM, nie ma.

A działaczom Lecha chyba powinno zależeć, by w ich klubie grali możliwie najlepsi piłkarze. Niezależnie od tego jaki mają paszport i kolor włosów. 

 Lech, Wisła, a może Legia? Wytypuj mistrza Polski i wygraj w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!     

17:53, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (26) »
niedziela, 08 marca 2009

Głową. Pierwsi dziennikarze podbiegli do niego kilkanaście sekund po trafieniu

 

 Irlandia Północna - Polska w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus! 

23:45, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (4) »
piątek, 16 stycznia 2009

Mógłbym zacząć od tego, że kilka dni temu Times popełnił listę 50 najzdolniejszych piłkarzy świata i na 30. miejscu umieścił wielką nadzieję mołdawskiej piłki Masala Bugduva.

Moldova's finest, the 16-year-old attacker has been strongly linked with a move to Arsenal, work permit permitting. And he's been linked with plenty of other top clubs as well 

Mógłbym zacząć od tego, że przez kilka miesięcy od hymnu pochwalnego o umiejętnościach Bugduva zaczynała się strona reprezentacji Mołdawii na wikipedii.

The great hope of Moldovan football is the teenage sensation Masal Bugduv who has been watched by a host of top clubs around Europe. At just 16 years of age, he has already been named in the country's provisional squad for the forthcoming World Cup campaign. 

Mógłbym zacząć od tego, że zadebiutował w reprezentacji, gdy miał 16 lat i 44 dni w spotkaniu z Armenią.

Mógłbym zacząć od tego, że interesował się nim Arsenal.

Mógłbym zacząć od tego, że blogowano o nim na całym świecie.

Mógłbym zacząć od tego, że pisała o nim agencja Associated Press.

A zacznę od tego, że taki piłkarz nie istnieje. Nie grał w reprezentacji, nie interesował się nim Arsenal i nie jest zdolny. Chłopak nie istnieje. Depesze AP były sfałszowane, Times i reszta w życiu go nie widziała.

Premier League w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus! 

00:30, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (10) »
czwartek, 25 grudnia 2008

Celtic i Rangers znów kombinują jak uciec od meczów z Kilmarnockami i Hibernianami. Tym razem reaktywowali, porzucony na przełomie wieków, pomysł Atlantic League, czyli rozgrywek, w których biorą udział najlepsze zespoły ze Szkocji, Holandii, Belgii, Portugalii i krajów skandynawskich.

Przed 2014 r. na zorganizowanie ligi w składzie: Celtic, Rangers, Ajax, PSV, Feyenoord, Benfica, Sporting Lizbona, Anderlecht, Club Bruges, IFK Goeteborg, AIK Sztokholm, Brondby i FC Kopenhaga, z powodu umów telewizyjnych nie ma szans.

Szkoci mają więc aż sześć lat, by zastanowić się, kto odpuści sobie mecz Barcelony, Realu, Interu, Juventusu, MU, Chelsea, Arsenalu czy Liverpoolu, by zobaczyć pojedynek między AIK a Celtikiem.

  Premier League w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!

15:40, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (20) »
poniedziałek, 08 grudnia 2008

Po meczu z Irlandią pisałem o problemach obrony reprezentacji Polski. Ale brak polskich obrońców uderza nie tylko w Leo Beenhakkera. Trenerzy Lecha ( Injac, Arboleda, Tanevski, Djurdjević), Wisły (Singlar, Marcelo, Cleber, Diaz) i Legii (Descarga, Choto, Astiz, ewentualnie Kumbev lub Edson) mogą już wystawić defensywę bez piłkarza z polskim paszportem.

 

A inni? Jak policzyłem, blisko połowa (47 procent) obcokrajowców, którzy w rundzie jesiennej zagrali chociaż minutę to obrońcy (34 pomocnicy, 12 napastnicy i 7 bramkarze). W sumie po boiskach Ekstraklasy biega ich 34. Średnio ponad dwóch na zespół. Każdy z nich zagrał jesienią prawie 9 spotkań (8,9).

 

I tu statystyka zaczyna wariować, bo więcej grali napastnicy (11,6) i bramkarze (9,6), mniej tylko pomocnicy (8,72).

Wynika więc, że obrońców sprowadza się do Polski na potęgę, ale poza najlepszymi klubami grają w kratkę. Napastnik stanowi dla większości klubów tak duży wydatek, że jeśli już zdecydowano się na zakup, to po to by grał. A bramkarza zza granicy na ławce trzymać się nie opłaca.

 

Obrońcy są od napastników tańsi. Tylko czy niska cena jest jedynym wytłumaczeniem tak dużej ilości defensorów zza granicy w polskiej lidze?

Premier League w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!
00:57, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 grudnia 2008

Miał to być wpis o świetnej jesieni Unirea Urziceni. Rumuńskim klubie, który dwa lata temu pierwszy raz awansował do Ekstraklasy, a dziś zajmuje drugie miejsce w tabeli, do lidera Dinama Bukareszt traci tylko punkt. Przyczynkiem miał być trener zespołu Dan Petrescu, którego niegdyś bez żalu pozbył się z Wisły Bogusław Cupiał, a który w składzie ma dziś m.in.... Jacoba Burnsa. Nie będzie, bo ciekawszy od klubu okazał się jego właściciel Dumitru Bucşaru.

Gdy Rumunią rządził Nicolae Ceauşescu Bucşaru siedział w więzieniu za malwersacje finansowe. Dziś jest właścicielem lub współwłaścicielem ośmiu firm i przyjacielem prezydenta Traiana Basescu.

Majątek zbił na kontraktach budowlanych z państwem (Basescu był ministrem transportu od 1990 do 2000 r.). Śledztwo w sprawie interesów Bucşaru prowadzi DNA (czyli nasze CBA). W 2002 r. kupił trzecioligową Unirę z położonego 60 km od Bukaresztu Urziceni. W cztery lata doprowadził klub do pierwszej ligi, w poprzednim sezonie skończył na piątym miejscu. Odnowił mogący pomieścić 7 tys. ludzi stadion, zaczął budowę nowy na 50 tys. widzów (Urziceni ma 18 tys. mieszkańców). Budżet klubu rok temu wynosił 12 mln euro. W tym sezonie za punkt każdy gracz Unirei dostanie 1 tys. euro premii. Połowa jest wypłacana od razu, drugą uzależniono od zdobycia mistrzostwa.

Majątek Bucşaru (wliczając wartość firm, które kontroluje) szacowany jest na 150 mln euro (osobisty wynosi 10 razy mniej). Daje mu to 12. miejsce wśród najbogatszych Rumunów związanych ze sportem. Prowadzi były tenisista Ion Ţiriac z 1 mld euro, drugi jest sponsor Steauy Gigi Becali (750 mln euro).

Becali świetnie rozumie się z Bucşaru, prasa pisze, że są przyjaciółmi, lada chwila właściciel Steau ma kupić od niego tereny w Bukareszcie, ponoć w razie potrzeby ich drużyny oddają sobie punkty.

Kilka miesięcy temu jeden przyjaciel (Becali) pożyczył drugiemu (Bucşaru ) 10 mln euro (to nic nadzwyczajnego, właściciel ostatniej w lidze Glorii Buzau, Costel Bucur jest winny Becalemu 4 mln euro). Już w maju Bucşaru żałował, że pożyczał, bo dług był jednym z głównych argumentów przy transferze jednego z najzdolniejszych rumuńskich piłkarzy Bogdana Stancu. Przez meczem ze Steauą pożałował jeszcze bardziej, bo Becali zażyczył sobie, by spłacić dług do końca roku.

Poniedziałkowy mecz wygrała 1:0grająca w dziesiątkę od 80 minuty Steaua, po golu w 90 minucie. Po rundzie jesiennej Steaua jest czwarta i traci do lidera 6 punktów. Tyle samo co Cluj.

Premier League w bwin.com. Zarejestruj sie i zgarnij bonus!
00:29, michal.szadkowski , Sporty ciekawe
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3