Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly
czwartek, 27 września 2007

 

O tym, że Bąk jest lepszy od Żurawskiego przeczytacie tutaj. Tak OPŚO (Ostatni Polski Środkowy Obrońca) strzela gole w lidze austriackiej.

Ze Sturmem:

I z LASK


gol
Uploaded by fiubzdziu

Filmy z mundialowo.blox.pl

A Żurawski? Na gola czeka od marca. Czeka na ławie, nie gra już nawet w Pucharze Ligi Szkockiej. A te rozgrywki są na Wyspach, w początkowych fazach, traktowane jako trochę lepsze sparingi. Żurawski wyjechał z Polski dwa i pół roku temu. W pierwszym sezonie grał kapitalnie, był ulubieńcem kibiców Celticu. Potem zgasł. Niedawno ktoś mi powiedział, że „Władca Muraw" nie jest typem człowieka, który po zarobieniu 1 miliona dolarów, ma ochotę na kolejny. Nie chcę się na Żurawskim wyżywać, ale to jeden z moich największych zawodów w polskiej piłce ostatnich lat. Jak wyjeżdżał do Szkocji miałem nadzieję na nowego Larssona ( nie tylko ja), gole w Lidze Mistrzów i miejsce w historii Celticu. Skończyło się jak zwykle.

Tym bardziej trzeba docenić Bąka, któremu ciągle się chce. Z Polski wyjechał jako 22-latek. Przez 10 lat był czołowym obrońca Ligue 1, najpierw w Lyonie, potem w Lens. Gdy skończył mu się kontrakt wyjechał, jak sam mówił, dla pieniędzy do Kataru. Wydawało się, że jedzie tam na emeryturę, że kadra nie będzie już mogła na niego liczyć. A Bąk jeszcze raz dał przykład profesjonalizmu. Grając przez dwa lata w lidze plażowej potrafił utrzymać formę na poziomie reprezentacyjnym.

Z Al-Rayyan nie przeniósł się do Motoru Lublin, ale do walczącej o mistrzostwo Austrii Wiedeń. Kto wie, czy za rok nie zagra w Lidze Mistrzów. Szkoda tylko, że ma 34 lata i zapowiedział, że nie będzie grał do Euro 2012.

a Manchester przegrał z Coventry 0:2. Polak nie zawinił, ale ta porażka oznacza, że zagra w tym sezonie kilka meczów mniej. W Pucharze Ligi miejsca w składzie mógł być pewien.

środa, 26 września 2007

Tomasz Kuszczak zagra dziś pierwszy mecz w Manchesterze United w tym sezonie. Rano udzielił wywiadu Radiu Manchesteru United .

„This is a good opportunity to show everyone what I can do. I want to show people that I'm working hard and that I'm good enough to play for Manchester United."

Cały wywiad przebiega w tym tonie. Zresztą jak każdy z Kuszczakiem. Przy każdej okazji Tomek powtarza, że chce grać w pierwszym składzie Manchesteru United. Pamiętam jak rozmawiałem z nim dwa i pół roku temu, kiedy był jeszcze rezerwowym West Bromwich Albion. Działacze sprowadzili właśnie Chrisa Kirklanda, w kadrze był też Russel Hoult, który w poprzednim sezonie opuścił tylko dwa mecze. Ale po sparingach Tomek mówił

Budujące dla mnie jest to, że puściłem mniej goli od Kirklanda, na treningach i w meczach spisuję się lepiej od niego.

Kuszczak oczywiście wywalczył miejsce w podstawowym składzie, grał kapitalnie, a rok później kupił go Manchester. Jego trener z reprezentacji juniorskich Michał Globisz mówił mi wtedy, że do takiego klubu nie trafią się tylko dzięki umiejętnościom , ale także dzięki charakterowi. A Tomek ma charakter do piłki.

Przypomnijcie sobie wypowiedzi Pawła Brożka, po tym jak zainteresowało się nim Nancy:

- Obawiam się, że w tak silnej drużynie na obecnym etapie kariery mógłbym sobie nie poradzić

Albo Sebastiana Mili

Gdy wyjeżdżałem z Polski, marzyłem o Barcelonie, ale wiem już, że drugim Ronaldinho czy Messim nie będę.

I Kuszczaka, po tym jak trafił do MU

Chciałbym zostać drugim Schmeichelem

Wyobrażam sobie jak wyglądałaby rozmowa Aleksa Fergusona z piłkarzem, który mówi, że sobie nie poradzi, albo że Messim już nie będzie. Choćby miał talent na miarę Pele wyleciałby z Old Trafford z hukiem.

Miedzy innymi dlatego Mila nie jest już nawet rezerwowym w Valerendze Oslo, a Brożek musi się zadowolić strzelaniem goli Górnikom Łęczna i Odrom Wodzisław. A Kuszczak (rówieśnik Mili, rok starszy od Brożka) już w przyszłym sezonie może być pierwszym bramkarzem jednego z największych klubów świata.

niedziela, 23 września 2007

 

Czy ktoś dwa lata temu spodziewał się, że największym problemem Barcelony będzie Ronaldinho? Brazylijczyka w Katalonii ubóstwiano. To on był główną postacią drużyny, która zdobyła dopiero drugi w historii klubu Puchar Europy. I mniej więcej na ten wygrany finał z Arsenalem datuje się ostatni dobry mecz Ronaldinho.

Potem był zakończony katastrofą mundial, słabiutki poprzedni sezon i jeszcze gorszy start obecnego, na co dowodem niech będą gwizdy żegnające go schodzącego z boiska w meczu z Osasuną i Lyonem. W maju ubiegłego roku Ronaldinho przestał się interesować futbolem. Od tamtej pory Ronaldinho najbardziej interesuje się Ronaldinho. Na treningi nie przychodzi, wszak reklamówki same się nie nakręcą, buty same nie wypromują, a autografy same nie podpiszą. Gdy łaskawie Brazylijczyk dotrze już na zajęcia obija się niemiłosiernie, na co zwracali mu uwagę tak Rijkaard jak selekcjoner reprezentacji Brazylii Dunga. Dotychczas o rozrywkowym trybie życia gwiazdora milczano, teraz pisze o tym prasa (o jego ostatnich wyczynach przeczytacie u Darka Wołowskiego).

W sobotę Ronaldinho nie zagrał w wygranym 2:1 meczu z Sevillą, oficjalnie z powodu kontuzji.

Brazylijczyka bronią jeszcze koledzy i prezes Joan Laporta. Ten ostatni nie ma wyjścia, bo Ronaldinho to symbol i fundament jego pomysłu na Barcę. To na nim miał być oparty zespół wszech czasów. Najpierw dostał do pomocy Samuela Et'o, potem Leo Messiego, a ostatnio Thierry'ego Henry'ego. Miała być "Fantastyczna Czwórka".

Czasami mam wrażenie, że niektórzy prezesi niczym nie różnią się od tysięcy kibiców, którzy myślą, że jeśli do jednej drużyny właduje się jak najwięcej gwiazd, to ten zespół będzie skazany na sukces. Pomijam już nawet problem pomieszczenia na boisku czterech gwiazdorów, ale jaki jest sens trzymania w jednej drużynie bezporduktywnego lenia, niszczącego morale drużyny (Ronaldinho) i kapryśnego gwiazdora, który potrafi odmówić wyjścia na boisko i publicznie skrytykować trenera, rujnując jego autorytet  (Eto'o)?

Osobną kwestią jest Thierry Henry. Francuz był witany w Barcelonie jak zbawca, ale na razie powtarza drogę Andrija Szewczenki z ubiegłego sezonu w Chelsea. W 70 minucie meczu z Sevillą Henry dostał podanie, ale miał problemy z przyjęciem i będąc sam na sam z Palopem strzelił słabo, piłka odbiła się od słupka i wróciła do hiszpańskiego bramkarza. W Arsenalu Henry dostawał setki takich podań i 99 procent wykorzystywał. Ale nie chodzi nawet o tę sytuację. Francuz jest cieniem maszynki do strzelania goli jaką był w Anglii. Wygląda na przestraszonego, więcej pewności siebie mają nastolatkowie Giovanni i Krkić. Przez lata Henry niemal w pojedynkę ciągnął Arsenal do kolejnych triumfów, a w Barcelonie zgasł.

Z "Fantastycznej Czwórki" nie zawodzi tylko Messi. Komentujący mecz z Sevillą Leszek Orłowski, powiedział, że oglądanie Argentyńczyka w akcji sprawia mu przyjemność natury estetycznej. I coś w tym jest, bo kiedy patrzyłem na grę Messiego wyczyny Cristiano Ronaldo z poprzedniego sezonu nagle zaczęły wyglądać bardzo blado. Już teraz Argentyńczyk jest przynajmniej tak dobry jak Ronaldinho z najlepszego okresu, z Kaką i Zinedine'em Zidane'em trudno go porównywać, bo to zupełnie inni piłkarze.

Długo szukałem w pamięci zawodnika, którego można by do Messiego porównać, nie znalazłem. Może dlatego, że nie pamiętam Diego Maradony?

01:40, michal.szadkowski , Primera Division
Link Komentarze (7) »
piątek, 21 września 2007

 

Wielka jak kino sala konferencyjna na nowym stadionie Wembley. Kilkanaście minut wcześniej skończył się finał Pucharu Anglii. Chelsea po bramce Didiera Drogby wygrała po dogrywce z Manchesterem United 1:0.

Jose Mourinho pojawia się na konferencji w towarzystwie tłumacza, który zaczyna od wyjaśnienia, że choć Jose świetnie zna angielski, to z powodu różnorakich akcentów woli mieć kogoś do pomocy.Z wypełnionej sali (dziennikarze siedzą nawet na schodach) pada pierwsze pytanie. Banalne, coś w rodzaju: Za wami ciężki, ale zwycięski mecz, jak ty przeżywałeś to spotkanie Jose? Rozwalony niczym basza na krześle Mourinho z rękami w kieszeniach odpowiada, że mecz nie jest dzisiaj najważniejszy. Cała sala milczy, jednemu z dziennikarzy laptop spada z kolan, a Jose kontynuuje: Najważniejsze, że moja żona z pieskiem jest już w Portugalii. Nie ma już zagrożenia zarazą. Londyn powinien odetchnąć. (więcej o sprawie tutaj).

Po tych słowach Portugalczyk miał już w garści całą salę. Wypowiedziane ze śmiertelną powagą zdania zamieniły dziennikarzy w widzów. Oni już nie byli w pracy. Byli w teatrze, teatrze jednego aktora, który dawał niesamowite show.

„Times" napisał dzisiaj, że najwięcej na zwolnieniu Mourinho nie stracą kibice czy piłkarze Chelsea. Najwięcej stracą dziennikarze.

01:06, michal.szadkowski , Premier League
Link Komentarze (1) »
środa, 19 września 2007

Platini

"Zagraniczni inwestorzy, tacy jak w Manchesterze United czy Liverpoolu są zagrożeniem dla europejskiej piłki". Kto pisze takie dyrdymały? Prezes UEFA Michel Platini. Francuz wymyślił sobie, że zreformuje Ligę Mistrzów (o pomyśle przeczytacie tutaj). Z grubsza chodzi o to, by w miejsce w Lidze Mistrzów ubiegały się drużyny, które zdobyły krajowy puchar.

Tydzień temu przeciw tej propozycji zaprotestowała grupa G-14 skupiająca najbogatsze kluby Europy. Platini wysłał więc list do premierów lub prezydentów wszystkich krajów Unii Europejskiej (do naszego premiera też. Reuters z imienia i nazwiska wymienia premiera Anglii Gordona Browna, kanclerz Niemiec Angelę Merkel i prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego), by chronili piłkę przed wypaczeniami.- Oświadczenie wydała grupa G-14, ale z moich informacji wynika, że najbardziej protestowały Manchester i Liverpool. Ich udziałowcom zależy tylko na szybkim zysku. Kiedy pozwolimy grać w LM zdobywcom pucharów, kosztem czwartej drużyny w Lidze, to ograniczy ich szanse na udział w tych rozgrywkach - pisze Platini.

 Jak wiecie MU i Liverpool w ostatnich latach zostały przejęte przez Amerykanów. Chelsea to własność rosyjskiego multimiliardera Romana Abramowicza, od wtorku 20 procent akcji Arsenalu ma Alszir Usmanow. - Pieniądze zawsze były w sporcie, ale nigdy nie były w nim najważniejsze. Głównym celem było zdobywanie trofeów.

Działacze Liverpoolu nazwali list absurdem. - Nawet nie rozmawiałem o tej propozycji z właścicielami. Wspólnie wydaliśmy takie oświadczenie, bo uważamy, że dopuszczenie do LM zdobywcy Pucharu Anglii deprecjonuje Premier League - powiedział prezes Liverpoolu Rick Parry.

Pocieszające jest to, że Platini nie ma żadnych szans na zepsucie Ligi Mistrzów. Ona obroni się sama. Także poza UEFA i bez władzy Francuza.

17:40, michal.szadkowski , Liga Mistrzów
Link Komentarze (4) »

Rosenborg zremisował dzisiaj na Stamford Bridge z Chelsea 1:1. Przez całą drugą połowę kibicowalem Norwegom i myślałem jednocześnie, co dzieje się w Trondheim, jak wygląda dział sportowy Aftenposten.

Pewnie tamtejsi dziennikarze i redaktorzy mieli masę przyjemnej roboty, prowadzący próbował wbić się z relacją z meczu na pierwszą stronę, a tamtejsze Z Czuba napisało najfajniejszą relację w życiu. Teksty meczowe i okołomeczowe zajmą w jutrzejszym wydaniu 90 procent miejsca przeznaczonego na sport.

Emocje związane z Ligą Mistrzów przeżywają w Norwegii, Rumunii, Czechach, na Ukrainie. A Polacy? Nam musi wystarczyć 5 minut kapitana reprezentacji Polski w meczu z Szachtarem, armia rezerwowych bramkarzy, kilku rezerwowych graczy z pola, Michał Żewłakow, Mariusz Lewandowski i Artur Boruc.

W tym sezonie Rosenborg ma budżet sięgający 25 mln euro. Dużo? Na Ligę Mistrzów to minimum minimów. Nijak ma się do Realu (więcej wydał na Wesleya Sneijdera), ale w porównaniu z polskimi klubami jest to suma kosmiczna. PGE GKS i KGHM Zagłębie w sumie mają ok. 15 mln euro.

A tak fajnie byłoby isć jutro do pracy ze świadomością, że Legia/Wisła/Zagłębie/GKS/Izolator Boguchwała zremisował w Londynie z Chelsea...    

02:10, michal.szadkowski , Liga Mistrzów
Link Komentarze (4) »
wtorek, 18 września 2007

Jak się zwalnia trenera w Orange Ekstraklasie? Za plecami zatrudnionego szkoleniowca negocjuje się z kandydatami, zawodnicy i sam trener z prasy dowiadują się o planach prezesa, kilka tygodni może trwać stan, w którym trener nie zna dnia ani godziny.

Niemal tak samo wygląda sytuacja Martina Jola w Tottenhamie. Już na początku sezonu, po dwóch porażkach z rzędu w prasie pojawiły się plotki o zwolnieniu Holendra. Miał go zastąpić trener Sevilli Juande Ramos, lub Fabio Capello. Prezes Daniel Levy zaprzeczał, mówił o pełnym zaufaniu do Jola. Ale Ramos szybko palnął w wywiadzie, że prowadził negocjacje z Anglikami i odmówił.

Czym różni się sytuacja Jola od zwalniania z Chelsea Jose Mourinho przez cały poprzedni sezon? Prasa wymieniła z 15 następców Portugalczyka, ale Roman Abramowicz nie prowadził negocjacji z żadnym. Większość doniesień prasowych było opartych o poszlaki typu: Abramowicz przestał oglądać mecze Chelsea, więc chce zwolnić Mourinho.

A Jol? Po sobotniej porażce w derbach północnego Londynu z Arsenalem 1:3 zarząd Tottenhamu postawił mu ultimatum: ma 5 meczów na uratowanie posady. Weryfikacja osiągnięć szkoleniowca nastąpi w październiku, podczas przerwy na mecze reprezentacji.

Szkoda Holendra, bo zrobił z Tottenhamu czołową drużynę Premier League. Dwa lata temu "Koguty" w ostatniej kolejce przegrały walkę z Arsenalem o czwarte miejsce w lidze i udział w Lidze Mistrzów. Rok temu znów zajęły piąte miejsce, tym razem tracąc do Arsenalu 8 punktów.

W tym roku miało być inaczej.Kupiono najbardziej utalentowanego obrońcę na Wyspach Garetha Bale'a (5 mln funtów), kapitana francuskiej młodzieżówki Younesa Kaboula (8 mln) i Darrena Benta za rekordowe 16,5 mln funtów (według mnie pieniądze wyrzucone w błoto). W sumie na nowych piłkarzy wydano 40 mln funtów. Nie zawodzi tylko Bale.

Po sześciu meczach Tottenham zajmuje 17 miejsce w Premier League. Zdobył 4 punkty. Tyle co Derby i Reading. W czwartek gra w Pucharze UEFA z Anorthosis Famagusta Łukasza Sosina.  

15:03, michal.szadkowski , Premier League
Link Komentarze (2) »
niedziela, 16 września 2007

Wiecie co jest wydarzeniem weekendu Premier League? Nie remis Chelsea, nie derby północnego Londynu, nie to, że Arsenal został liderem, nawet nie to, że po trzech meczach wrócił Cristiano Ronaldo i nie to, że Manchester United zagrał kolejny słaby mecz. Otóż wydarzeniem jest kontuzja Emile'a Heskeya. Jeszcze dwa tygodnie temu każdy angielski kibic miał napastnika Wigan za największą pomyłkę w historii reprezentacji Anglii

 

Bo co to za napastnik, który strzela 5 goli w 45 meczach w reprezentacji? Sytuacja się zmieniła, bo w trybie awaryjnym (kontuzja Rooneya, zawieszenie Croucha) 29-letni zawodnik został powołany do reprezentacji na spotkania z Izraelem i Rosją. Atmosfera przed meczami była fatalna, Anglicy bali się kolejnej kompromitacji i zmarnowania szansy na wyjazd na Euro. Skończyło się na dwóch łatwych wygranych 3:0 i wykreowaniu dwóch bohaterów: Garetha Barry'ego (o nim innym razem) i właśnie Heskeya. Ten ostatni w obu meczach wyszedł w pierwszym skadzie, miał asystę i zmarnował z trzy czyste sytuacje. Ale co tam, klimat angielskiej prasy najlepiej oddaje wpis z wikipedii: 

"Heskey also started the next match against Russia, and proved to be an effective strike partner for his former club mate Michael Owen, and assisted Michael Owen's second goal against Russia, and nearly scored himself with a clever shot under the keeper." 

"Nearly scored". Pamiętam jak dwa lata temu Piotr Włodarczyk był na testach w Kilmarnock i w pierwszym sparingu ustrzelił hat-tricka. Trener i dziennikarze byli zachwyceni zaznaczali tylko, że Włodarczyk miał tyle okazji, że mógł strzelić 10 goli. Ówczesne władze Legii wolały jednak sprzedać Marka Saganowskiego, a z 300 tys. euro jakie oferował Kilmarnock zrezygnowały. Tylko dlatego w Szkocji nie dowiedzieli się, że Włodarczyk w każdym meczu ma 7 stuprocentowych sytuacji, a wykorzystuje co trzydziestą.

 

Anglicy, dzięki dwóm łatwym zwycięstwom zapomnieli, że Heskey to gracz, który Owenowi może buty czyścić. Ze jeszcze niedawno niemiłosiernie go wygwizdywali. Nawiasem mówiąc słusznie. Zwariował nawet sam Alan Shearer, który zasugerował, że po dwóch takich meczach Rooney nie może być pewny miejsca w składzie.

Z rywalizacji (o ile by taka wogóle była) nic jednak nie będzie, bo Heskey właśnie złapał kontuzję, w najgorszym wypadku wróci do gry za trzy miesiące. Na miejscu kibica reprezentacji Anglii odetchnąłbym z ulgą.

00:27, michal.szadkowski , Premier League
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 września 2007

Przed rozpoczęciem pisania tego bloga obiecałem, że nie będę tutaj wrzucał tekstów, które nie zmieściły się w:
a)"Gazecie Wyborczej" (a ja mam taką fajną sylwetkę Bernda Schustera, na którą ciągle nie ma miejsca w GW)
b)Z Czuba
c)Sport.pl

O czym będzie ten blog? O piłce. Głównie o Premier League, Lidze Mistrzów i  występach Polaków za granicą. Ale nie tylko. Jeśli ciśnienie podniesie mi Małysz, będzie o Małyszu. Drzwi otwarte są na siatkarzy, koszykarzy, rugbistów, młociarzy, skoczków wzwyż i w dal. Nie zakładam notek o gimnastyce artystycznej, ale i ich wykluczyć nie sposób.

Będą zdjęcia, filmiki z youtube'a,  i wszystko inne co powinno znajdować się na blogu.

Mam tez dobrą wiadomość dla frustratów buszujących po interenecie w poszukiwaniu literówek i błędów. Będą!

Uff, pierwsza notka za mną...

02:52, michal.szadkowski
Link Dodaj komentarz »