Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly

Wpisy z tagiem: Legia

czwartek, 07 lipca 2011

Nie chcę znęcać się nad Jagiellonią, bo nie wydarzyło się dziś nic wyjątkowego. Zaskoczonym porażką z Irtyszem wrzucam link do rozmowy ze Zbigniewem Bońkiem, przeprowadzonej po wyeliminowaniu Wisły przez Levadię Tallin.

Proponuję natomiast zmienić nastawienie do występów polskich zespołów w europejskich pucharach. Zamiast liczyć, że reprezentanci Ekstraklasy obiją międzynarodową konkurencję, życzmy im meczów z rywalami, którzy jakoś się wyróżniają. Piękną i długą historią, trenerem-dziwakiem ustawiającym zespół w klasycznym systemie WM, bramkarzem, spędzającym noc przed meczem w śpiworze za linią bramkową.

Dlatego, gdy 15 lipca Gianni Infantino wybierze Legii i - oby - Śląskowi rywali w III rundzie LE, ze wszystkich sił będę ściskał kciuki, by jego ręka trafiła na kulkę z paskiem, na którym wymalowano nazwę klubu ze Stoke

Trenerzy Maciej Skorża i Orest Lenczyk nie rozpracują taktyki spadkobierców Stanleya Matthewsa dzięki sprowadzanym z Amazona podręcznikom, objaśniającym jak powstrzymać zespoły długo utrzymujące się przy piłce, biegające w nowoczesnych systemach taktycznych. By zrozumieć, jak kopie piłkę drużyna Tony’ego Pulisa trzeba sięgnąć do pożółkłych książek z końca lat 80. Najbardziej przydadzą się te, traktujące o systemie 4-4-2, niezbędne będzie opracowanie, który uczy jak przetrwać, gdy najwyższy piłkarz twojej drużyny jest niższy od najniższego rywala.

Pulis krasnalom pozwala biegać tylko na skrzydłach. Pozostali sylwetkami i wzrostem niewiele różnią się od braci Kliczko. Gdyby na trening Stoke wpadł David Haye, by spojrzeć w oczy obrońców, musiałby zadzierać głowę.

Na Britannia Stadium powstał rezerwat angielskiej piłki. Odcięta od świata wyspa, której tubylcy bronią przed futbolową globalizacją. Tam za herezję uznaje się wypowiedziane kilkadziesiąt lat temu słowa Briana Clougha, który stwierdził, że gdyby Bóg chciał, by w piłkę grano w chmurach, posadziłby tam trawę.

Piłkarze Pulisa inaczej niż w chmurach, grać nie potrafią. Kopią i biegną, uprzedzają kibiców, którzy zadurzyli się w stylu Barcelony by omijali Britannia Stadium, bo stracą czas. Krytyków pytają, po jaką cholerę mają przed zagraniem piłki w pole karne wymieniać 15 podań, skoro wystarczy jedno. Zresztą, najlepiej czują się, gdy akcji nie muszą rozgrywać. Stoper Robert Huth, nazywany przez fanów „Murem Berlińskim” strzelił w poprzednim sezonie dziewięć goli i był drugim najlepszym strzelcem drużyny. Niemiec urósł do 191 cm. Jego ciut niższym kolegom przy stałych fragmentach nie wolno wbiegać w pole karne, bo są za mali.

Prawdopodobnie istnieją drużyny, które dokładniej dośrodkowują z rzutów wolnych. Być może znajdziecie wybitniejszych specjalistów od wykopywania piłki z rzutów rożnych. Ale na pewno nie zbudowano zespołu, którego szanse na gola tak bardzo wzrastają po wypadnięciu piłki za linię boczną. Wtedy do roboty zabiera się Rory Delap - jedyny piłkarz z pola znany bardziej z gry rękami niż nogami. W poprzednim sezonie po jego wrzutach z autu Stoke zdobyło osiem bramek. Umiejętności 35-letniego pomocnika doceniono w irlandzkim komitecie olimpijskim, który chciał, by Delap na igrzyskach w Londynie reprezentował kraj w rzucie oszczepem. Irlandczyk odmówił, wciąż ulepsza ciskanie piłką.

Chciałbym, by trenerzy Śląska albo Legii spędzili kilka wieczorów na analizie trajektorii lotu piłki miotanej przez Delapa. Chciałbym zobaczyć, jak tłumaczą swoim piłkarzom, by za nic na świecie na własnej połowie nie wybijali piłki w trybuny, chciałbym zobaczyć, jak zachowują się, gdy miotacz ze Stoke wyciera piłkę ręcznikiem i bierze rozbieg. Życzliwie podpowiadam, że sezon temu na stadionie w Burnley reklamy ustawiono pół metra za linią końcową, by uniemożliwić Delapowi rozbieg.

Nie wszystkim styl zawodników z Staffordshire odpowiada, niektórzy uważają ich za boiskowych barbarzyńców, skupiających się na łamaniu nóg rywalom. Inni pracę Pulisa doceniają, chwalą za znalezienie taktyki, która wyciska z piłkarzy wszystko, co mają najlepszego.

Dzięki niemu pokonanie Stoke stało się w europejskim futbolu testem najważniejszym. Angielscy eksperci wzbraniają się przed ogłoszeniem Leo Messiego królem futbolu, bo Argentyńczyk nigdy nie udowodnił klasy w zimny, deszczowy wieczór na Britannia Stadium. Dla Messiego mecz ze Stoke długo będzie niedostępny, Waldemar Sobota i Maciej Rybus magiczny wieczór mogą przeżyć na przełomie lipca i sierpnia.