
Będą najsłabszą drużyną na mistrzostwach kontynentu, których - pierwszy raz - są współgospodarzami. Przez ostatnie lata w obawie przed kompromitacją rozdawali paszporty na prawo i lewo, ich trener na pewno dobrej drużyny już nie zbuduje.
- Nasza reprezentacja ma nie tylko grać atrakcyjnie, ale także wygrać Puchar Narodów Afryki. Mamy takie same możliwości jak wszyscy inni - mówił rok temu prezydent Gwinei Równikowej Teodoro Obiang Nguema Mbasogo. Rządzący krajem od 32 lat tyran argumentował, że w 2008 r. kraj organizował kobiece mistrzostwa Afryki i turniej wygrał (sukces był wielki, bo na dziewięć edycji w ośmiu triumfowały Nigeryjki. Później okazało się, że w reprezentacji Gwinei Równikowej biegają także mężczyźni).
Męska drużyna zajmuje jednak 150. miejsce w rankingu FIFA (18 miejsc za Liechtensteinem), nigdy nie zakwalifikowała się na mistrzostwa kontynentu, o mundialu nie wspominając. Na rozpoczynającym się 21 stycznia PNA Gwinea Równikowa zagra, bo razem z Gabonem, turniej organizuje.
Do sukcesu reprezentację ledwie 500-tysięcznego kraiku miał doprowadzić Henri Michel, który na mundialu w 1986 r. zdobył z Francją brązowy medal, w 2006 r. pojechał na mistrzostwa świata z Wybrzeżem Kości Słoniowej, w klubach i reprezentacjach pracuje od 30 lat. Taką szatnią jak w Gwinei Równikowej nie zarządzał jednak nigdy.
Od połowy poprzedniej dekady działacze z Malabo starają się bowiem poprawić wyniki reprezentacji dzięki naturalizacji piłkarzy, którzy z krajem nie mają nic wspólnego. Na pomysł wpadł Brazylijczyk Antônio Dumas, który zaprosił do reprezentacji pół tuzina rodaków. Dziś obcokrajowców w kadrze Gwinei Równikowej trudno już zliczyć. Czerwoną koszulkę zakładali Ghańczyk, Liberyjczyk, kilku Kameruńczyków i Nigeryjczyków. Obywatelstwo dostał także były piłkarz Legii Mamadou Baldé, który w Warszawie był jeszcze Senegalczykiem. - Wolałbym przegrać trzema golami i grać wśród rodaków niż między piłkarzami z różnych krajów. Jeśli twój bramkarz pochodzi z Brazylii, napastnik z Nigerii, a pomocnik z Kamerunu, to już nie jest reprezentacja, tylko klub - narzekał pomocnik Juvenal Edjogo-Owono.
Michelowi polityka władz także się nie podobała. Bał się o atmosferę w szatni, wolał powoływać zawodników kopiących piłkę w słabych krajowych klubach. Na to jego szefowie - wtrącający się do wszystkiego - nie chcieli się zgodzić. W październiku, po kłótni z synem prezydenta - ówczesnym ministrem sportu - Francuz zrezygnował. Po kilku dniach prezydent odwołał potomka i przekonał szkoleniowca do powrotu.
Wtedy o triumfie na mistrzostwach kontynentu trener już nawet nie marzył. Przed grudniowym losowaniem grup PNA mówił, że niezależnie od rywali, jego zespół będzie outsiderem, wygranie meczu porównał do zdobycia Everestu. - Nikt nie chce pomóc mojej drużynie - powiedział Michel. Narzekał na futbolowych działaczy, którzy wypłacali sobie wysokie premie, ale nie zadbali o silnych przeciwników dla reprezentacji, która w ubiegłym roku mierzyła się m.in. z reprezentacją Bretanii. Gdy kilka dni temu okazało się, że działacze powołali do drużyny piłkarza, którego Michel nie chciał, a zgrupowanie przed PNA zorganizowali w RPA (wcześniej obiecywali, że odbędzie się w Ghanie), Francuz zrezygnował po raz drugi. - Pracowałem w jeszcze gorszych warunkach niż wcześniej, miałem mnóstwo problemów z politykami - tłumaczył 64-letni trener. Nowy minister sportu oskarżył go o sabotaż i brak szacunku.
Selekcjonerem mianowano Gílsona Paulo. Brazylijczyk nigdy nie prowadził reprezentacji, nigdy nie zarządzał drużyną klubową. Jego doświadczenie ogranicza się do szefowania akademii Vasco da Gama. Umowę podpisał we wtorek, w piątek jego drużyna zagra z RPA ostatni sparing przed mistrzostwami kontynentu. Kadrę na turniej musi podać do wtorku.
Zwyczaje panujące w Gwinei Równikowej Paulo poznał szybko, prezydent Teodoro Obiang Nguema Mbasogo na dzień przed sparingiem z RPA, zażądał, by mecz rozpoczął się wcześniej. Przywódca zaprosił na spotkanie - inaugurujące stadion Estadio de Bata - przywódców Czadu i Kamerunu. Gdyby piłkarze skończyli grać późno, obaj nie zdołaliby w piątek wrócić do domów.